Wątek dotyczący artykułu

US Open: fatalne zachowanie Sereny Williams i porażka w finale. Triumf Naomi Osaki!

Serena Williams otrzymała trzy ostrzeżenia w finale US Open 2018. Naomi Osaka wygrała i została pierwszą w historii Japonką, która zdobyła wielkoszlemowy tytuł.

przeczytaj cały artykuł


hippekk

Bardzo ciekawe zakończenie bardzo dziwnego turnieju pań.
Przede wszystkim w pełni zasłużony sukces młodej Naomi - w finale, ale również w przekroju całego turnieju. Tak właśnie jest najlepiej - gdy turniej wygrywa zawodniczka najlepsza :). Na liczniku Serena, Madison, Aryna, Aleksandra. Przy czym moim zdaniem przedwczesnym finałem turnieju był mecz Naomi z Aryną - grany w trudnych warunkach, wymęczający mecz dwóch młodych pretendentek do tytułu. W dalszej kolejności oczywiście z Madison - także cichą faworytką, wzorcowo przechodzącą aż do półfinału. Co do meczu z Aleksandrą - widać teraz, że nawet ona nie musi wstydzić się rowerka - przegrała z mistrzynią.
Choćby się chciało, nie można jednak nie nawiązywać do Sereny. Przed dzisiejszym meczem była jedyną faworytką mediów, promowaną w sposób straszliwie nachalny. Chcę być maksymalnie obiektywny, bo wydaje mi się, że potrafię - jest mi Sereny zwyczajnie żal - nie dlatego, że przegrała, tylko dlatego, że przegrała w taki sposób, demonstrując najgorsze cechy swojego charakteru... Mogę tylko znowu spytać "Serena, what for?". Serena rozegrała niewątpliwie lepszy turniej niż ten w Wimbledonie, była w nieco lepszej formie fizycznej, była też lepiej zmotywowana. Im bliżej finału, tym więcej było słychać zachwytów nad grą Sereny. Dla mnie nieuzasadnionych. Padały także między nami forumowiczami - i to tymi naprawdę znającymi się na rzeczy - sformułowania w rodzaju "Serena gra najlepiej", "Serena jest najlepszą tenisistką w turnieju". Ja ciągle będę twierdził, że wpływ mediów jest straszny, bo nawet najlepsi z nas go nie dostrzegają - wypowiadamy opinie, które uznajemy za własne, a to tylko efekty manipulacji, której nie chcemy widzieć, której nie odczuwamy. Oczywiście mocno przesadzam, ale do oceny gry Sereny potrzebne jest absolutne wyłączenie się z przyjmowania opinii mediów, trzeba całkowicie oprzeć się na własnych obserwacjach, zupełnie ignorować komentatorów, itp. Przypadkiem oglądam Serenę od samego początku, więc przychodzi mi to może łatwiej niż innym, nieco ode mnie młodszym sympatykom tenisa... Co się wtedy widzi? Serena grała bardzo dobry turniej, jest wciąż groźna dla rywalek, niestety, w osiąganych przez nią wynikach dużą rolę odgrywa w ostatnim czasie to, co nazywam "teatrem", wprowadzonym do jej gry przez jej obecnego trenera - pana PM. Tenisowy "teatr" przyczynił się moim zdaniem w znacznym (może nawet decydującym) stopniu do wygranych Sereny w meczach z Kaią Kanepi i Karoliną Pliszkową. Bez tego "teatru" Serena także mogła wygrać te mecze, ale pod warunkiem zaangażowania pełni obecnych możliwości fizycznych. Zwłaszcza Kaia Kanepi mocno obnaż.yła obecne braki w grze Sereny. Mimo to po tych meczach słychać było zachwyty nad grą Sereny... Naprawdę znakomicie grającą Serenę można było jednak oglądać dopiero w meczu z Anastazją Sevastovą. Przy czym Serena prowadziła ten mecz w sposób nie całkiem dla siebie typowy w grze singlowej - grała wiele elementów charakterystycznych dla jej meczów deblowych z Venus. Chodzenie do siatki, gra z 2/3 głębokości kortu... Anastazja nie była do tego w ogóle przygotowana i nie miała nic do powiedzenia. Powtarzam - to był znakomity mecz Sereny, ale nie był typowy i na jego podstawie nie można było wnosić o ewentualnym przebiegu finału. Gdyby nie te wyjątkowe zmiany w prowadzeniu gry, być może grająca znakomity turniej Anastazja również powalczyłaby z Sereną o fianał. Czyli - Serena doszła do finału w wyniku swojej dobrej gry, ale także pewnego splotu okoliczności, układu drabinki, pewnych "chwytów" w grze. Nie rozumiem zachwytów nad grą Sereny. W turnieju lepiej od niej prezentowały się według mnie Naomi, Aryna, Madison, Sloan. Mimo to - gdyby w finale grała Madison - Serena prawdopodobnie by wygrała. Ale nie dlatego, że grała najlepszy tenis w turnieju - po prostu styl gry Madison odpowiadałby Serenie, jej gra jest obecnie bardziej przewidywalna od gry Naomi.
Sam finał? Chociaż moim zdaniem Naomi gra obecnie tenis lepszy niż Serena, to - bez obiektywnych przesłanek - obawiałem się wygranej Sereny. Chciałem wygranej Naomi w czystej, sportowej rywalizacji. Może inaczej - uważałem, że w czystej, sportowej rywalizacji Naomi POWINNA wygrać. A Serena przegrać - ale sportowo - przyznałbym wtedy, że potrafi być nadal wybitną tenisistką. Przegrywającą, ale wciąż wybitną...
Wielka, bardzo wielka szkoda, że sportowa rywalizacja w tym meczu została zniszczona przez... moim zdaniem przez pana PM. Nie bezpośrednio przez Serenę. Uważam że widząc jedyny kierunek, w jakim zmierzał ten mecz, tzn. do wygranej Naomi w dwóch setach, obecny trener Sereny świadomie spowodował ingerencję sędziego. Wiedział że tylko coś tak radykalnego może odwrócić losy tego meczu. Liczył na wywołanie agresji Sereny i zdekoncentrowanie Naomi. Wiem że to kontrowersyjna teza, ale nie wierzę w nagłą amatorszczyznę PM-a. Gwałtowna reakcja Sereny, według mnie, wywołana była tym, że ona wcale nie oczekiwała od PM-a żadnych rad ani sugestii. Była NAPRAWDĘ oburzona tym, że sędzia wywołał coaching... Nie spodziewała się tego, nie oczekiwała żadnego coachingu... A późniejsze jej reakcje. Cóż... PM-owi rzeczywiście udało się wywołać jej agresję. Wielką agresję, która później przeszła w rodzaj jakiegoś załamania psychicznego. Na tym wszystkim ucierpiało widowisko, ucierpiała Naomi, ale także sama Serena, która staje się coraz mniej "trendy". Coraz trudniej budować różne projekty marketingowe przy tak niekontrolowanych zachowaniach Sereny... Wysunąłem w innym miejscu tezę, że w trakcie turnieju doszło do jakiegoś spięcia między Sereną a jej trenerem. Wydaje mi się, że przebieg całego zdarzenia to w jakimś stopniu potwierdza. Ale nie upieram się przy tym...
Obok Naomi bohaterem tego turnieju jest Sascha, który szybko potrafił uczynić z Naomi tenisistkę najwyższej światowej klasy. Mecz finałowy - jeżeli mogę wpaść w jakieś górnolotne tony - był także konfrontacją dwóch różnych stylów prowadzenia podopiecznych przez swoich trenerów. Sascha, którego część okresu współpracy z Sereną przypada na okres, gdy jej "trenerem" był już PM, widział metody PM-a w praktyce i zapewne nie zgadzał się z nimi, bo jako trener jest przeciwieństwem PM-a. Sascha dąży do rozwoju technicznego prowadzonej przez siebie tenisistki, sferę psychologii ogranicza do budowy pozytywnej tenisowej osobowości - umiejętności zachowania spokoju wewnętrznego i koncentracji.
Brawo Naomi i Sascha! To był wasz turniej!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (19|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Tom.

Zgadzam się w pewnej mierze z hipotezą co do roli PM w tym meczu. Chociaż z drugiej strony - czy nie było tak, że Serena sama już była na dobrej drodze: prowadziła 3:1 i dopiero te scysje wyprowadziły ją z równowagi? W każdym bądź razie, jeśli chciał "widowiska", to dopiął swego, efektu być może nie do końca przewidział. Natomiast hipoteza "manipulacji" jest bardzo kontrowersyjna. Nie sądze by np tak przytłaczająca większość osób na typerku oddała typy na Serenę z powodu jakichś działań medialnych. Nic nie bierze się znikąd. Zagrała ona po prostu znakomity półfinał i "wyglądało" na to, że jej obecna forma i wielkie doświadczenie stawiają ją w roli faworytki.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (5|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
efanka

Chronologia zdarzeń była jednak inna, coaching był na początku drugiego seta, potem Serena przy stanie 3:1 została przełamana i zrobiło się 3:2 i po tym gemie roztrzaskała rakietę. Sprawdza się stare przysłowie, że nie dzieli się skóry na niedźwiedziu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
-f-iolka

Nie wiadomo jakby wyglądał trzeci set - gdyby był - ale na 100 % inaczej by wyglądał drugi....gdyby Serena nie wdała się w karygodne dyskusje. Schodząc z kortu serdecznie przytuliła Osakę....ale palucha z groźbami w stronę sędziego nie omieszkała skierować. Taka to nasza Serena.....lubi wygrywać, z porażkami - nawet tymi na horyzoncie - trudno się jej pogodzić.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Tom.

Ale ja nigdzie nie napisałem, że "coaching" był przy 3:1, tylko że w momencie "coachingu" była już na dobrej drodze, w znaczeniu takim, że grała już o wiele lepiej niż w 1 secie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Komentarz usunięty przez użytkownika
Komentarz usunięty przez użytkownika
Juliaa

Pozwól, ze sie wtrącę. Czuje sie przywołana do tablicy. Cały czas uwazam, ze Serena zagrała swietny turniej i nie ma na to wpływu zadna otoczka medialna. Szkoda, ze ten naprawde dobry pojedynek zakonczyl sie tak dramatycznie. Naomi w tym meczu była po prostu lepsza. Osaka zasłuzyła na ten tytuł i uwazam, ze w tym turnieju wygrałaby z kazda. Z Simona i z Angie rowniez ( bo wiem, ze je uwazasz za obecnie najlepsze tenisistki w tourze) I choc teraz wszyscy skupiaja się na zachowaniu Sereny( ktore było zenujace) to nie zmienia to faktu, ze Serena zasłuzyła na ten finał- SWOJA GRA. Moze miała łatwa drabinke, ale wszystkie mecze wygrała zasłuzenie. Pliskova była dla niej za wolna.. Do tego serwis jej nie pomagał. Podobnie Kaja... Naomi za to zrobiła z Serena to, co Garbine w finale RG 2016. Rozrzucała ja z głebi kortu. Swietnie sie poruszała. Rowniez jej serwis był o wiele bardziej skuteczniejszy niz Williams. Wydaje mi sie, że paradoksalnie to See nie udzwigneła mentalnie tego meczu. A Naomi grała jak prawdziwa mistrzyni. Bez presji, odwaznie, spokojnie. Nic ja nie wytraciło z rownowagi. Szkoda mi Japonki. Nie zasłuzyła na takie zakonczenie tego meczu. Serena zachowała sie okropnie, ponizje krytyki. Tak jak reszta osob na dekoracji. Publicznosc to czyste buractwo.To była najsmutniejsza dekoracja jaka widziałam w zyciu. Jak jeszcze zobaczyłam Sasche we łzach, to juz w ogole cos we mnie pekło. Jak to napisał El Nadall, Naomi to jeszcze dziecko. Do tego wrazliwe i skromne... Serena zniszczyła jej najpiekniejsza chwile w zyciu, a te wielkie gwiazdy na scenie dorzuciły swoje trzy grosze ( te pytania przy dekoracji były zenujace...)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (10|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Tom.

podpisuję się po Twoim tekstem w 100%. Dokładnie też tak to widzę :)
W finale znalazła się całkowicie zasłużenie, ale zachowanie się wielokrotnej mistrzyni poniżej wszelkiej krytyki.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Gabi

Mnie najbardziej dziwi, że są ludzie, którzy łykają tłumaczenia Sereny. Zachowała się okropnie. Mecz wymykał się jej z rąk, więc zrobiła wszystko, żeby odwrócić uwagę od tego, że przegrywa w sportowej walce. Myślała, ze moze bezkarnie łamac rakiety, wygrażać palcem sędziemu, wyzywać go? Z premedytacją podburzała publiczność. Mało brakowało, a tłum rzuciłby się na arbitra, bo ten ośmielił się ukarać Amerykanke. Cała ta szopka była po prostu śmieszna. Ludzie wygrażajacy pięściami, gwizdy, buczenie. I ta biedna Osaka, grająca wielki tenis młoda dziewczyna, której zniszczono najważniejszy dzień w karierze.
A środowisko WTA dzis ciągnie farse o równouprawnieniu. Słów brak.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (10|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Komentarz usunięty przez użytkownika
Gabi

Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że gdyby nie stołek, Ramos oberwałby od Williams. Oczywiście byłby to jawny atak szczęki sędziego na świętobliwą dłoń Sereny...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
-f-iolka

Wiesz, że opuścił kort w asyście policjanta....i na dekoracji nie było go oczywiście..:-( Już drugi raz wszystko gotowe na triumf SW...i znów zonk.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
RaFanka

Być może część z tych "łykających", to fani Sereny, którzy wczoraj musieli zmierzyć się z wyjątkowo niesportowym zachowaniem swojej zawodniczki. Próbują to jakoś tłumaczyć przed światem sportowym i przed sobą.
Jedyne z czym się zgadzam, to fakt, że kobietom częściej "nie uchodzi" agresywne zachowanie na korcie (nie mam tu na myśli wczorajszej oceny sędziego, bo moim zdaniem i tak był spokojny przy takim napadzie Sereny). Faceci łamiący rakiety, pyskujący do sędziów jakoś mniej szokują opinię publiczną. Ale też zazwyczaj szybciej kończą takie kłótnie. Serena wczoraj przegięła po całości.
Życzę Osace szybkiego zwycięstwa w kolejnym ważnym turnieju i prawdziwej radości, na miarę tej, którą zaprezentowała w Indian Wells!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (10|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Gabi

Tak. Realny problem, który Amerykanka wykorzystała, zeby wytłumaczyc swoje niesportowe i (niestety) chamskie zachowanie. Temat dyskryminacji kobiet na kortach- teraz przez długi czas będzie kojarzył się z wczorajszą błazenadą ;/

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
RaFanka

Ja mam problem z tematem "dyskryminacja" i "równouprawnienie", bo dla mnie to nie znaczy traktowanie tak samo. Słaba ze mnie feministka! Jesteśmy różni. Faceci w nerwach załatwiają sprawy w żołnierskich słowach, dają sobie po szlagu... a potem idą razem na piwo. Kobiety są bardziej emocjonalne, płaczą, rozpamiętują. Rolą sędziego jest bycie trochę psychologiem. Niestety są granice, których przekraczać nie wolno. Publiczne obrażanie na oczach milionów ludzi, wygrażanie palcem, nie mogło się dobrze skończyć. Nie chcę, żeby tak wyglądała walka o nasze prawa, bo wychodzimy na agresywne histeryczki, których jedynym argumentem jest fakt bycia kobietą.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (8|1)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
panda25

Na szczęście po obu stronach płci [pozwolisz, że zrezygnuję z ich mnożenia. ;-)] są osoby, które mają tę refleksję :-)
Nie zawsze jednak taki głos przebija się w zalewie "skrótów myślowych", poprawności politycznej, itd.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Juliaa

Wg mnie cała ta szopka medialna, ta dyskusja na temat rasizmu i seksizmu tylko szkodza Serenie. Wystarczyłoby jakby zwyczajnie przeprosiła za swoje zachowanie. "przepraszam, poniosło mnie... itd" Na pewno zyskałby tym większy szacunek.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Pao

Zgadzam się ze wszystkim co napisałaś. Oglądając tą ceremonię miałem łzy w oczach i czułem się dziwnie. Na pewno wyszło to wszystko bardzo niefortunnie, i nie tylko z powodu samej Sereny, chociaż to od niej (i coacha) się wszystko zaczęło i to ona rozpętała całą burzę...
Jakoś widz nie mógł cieszyć się tym finałem z powodu tego wszystkiego co się tam na AAS wydarzyło. Dziwne uczucie :/
Napiszę trochę później dłużej o samym meczu, i o wielkim sukcesie Naomi, bo na tym trzeba się głównie tutaj skupić, a resztę, mimo że łatwo nie jest, trzeba jakoś odłożyć na bok. To jest jej sukces i jej szlem, nikt jej już tego nie odbierze! :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.