WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Materiały prasowe / Red Bull / Na zdjęciu: samochód Maxa Verstappena na polach startowych

Red Bull świadomy kar w sezonie 2019. Silnik Hondy nie gwarantuje niezawodności

Katarzyna Łapczyńska
Katarzyna Łapczyńska
Dyspozycja teamu Red Bulla po przesiadce na silniki Hondy to największa zagadka nadchodzącego sezonu Formuły 1. Zespół zdaje sobie sprawę z tego, że może przekroczyć limit jednostek napędowych na rok i otrzymać karę.

Silniki Hondy wciąż są mniej konkurencyjne od jednostek napędowych Mercedesa czy Ferrari, jednak ich największym problemem pozostaje niezawodność. Tymczasem zgodnie z przepisami ekipy nadal będą miały do dyspozycji jedynie trzy silniki na sezon. - Nieprzekroczenie tego limitu to gigantyczne wyzwanie - powiedział szef Red Bull Racing, Christian Horner.

Pierre Gasly może stracić miejsce w Red Bullu. Czytaj więcej!

- Oczekujemy od Hondy stopniowego progresu, nawet jeśli będzie się to wiązało z karą czy dwoma. W ubiegłym roku na przykładzie Toro Rosso przekonaliśmy się, że nie ma to aż tak ogromnego wpływu na wyniki i rywalizację. Myślę, że tak długo, jak postęp będzie widoczny, możemy być pozytywnie nastawieni. Wszyscy jesteśmy podekscytowani współpracą z nowym partnerem - wyjaśnił Horner.

Szef ekipy ma nadzieję, że sojusz z Hondą będzie się układał zdecydowanie lepiej niż z Renault. - To dwa różne scenariusze. Wcześniej czuliśmy się jak klient, który płaci za bilet pierwszej klasy, a dostaje miejsce w ekonomicznej. Zrodziło to w nas wielką frustrację. U francuskiego producenta w trakcie naszej współpracy zmieniła się polityka oraz zarząd, stąd pogorszenie relacji - przyznał szczerze Austriak.

ZOBACZ WIDEO Robert Kubica określił cel na sezon 2019. "Zawsze byłem kiepski w obietnicach"

Mercedes i Hamilton chcą kolejnego tytułu. Czytaj więcej!

- W rozmowach z Hondą czujemy się jak równorzędny partner. Pracujemy jako dwie równe sobie strony, a nie szef i jego parobek. Nie oczekujemy czystej karty, chcemy po prostu, aby nasz rozwój był widoczny - zaznaczył Horner. Zespół Red Bulla ma za sobą bardzo nerwowy okres. Francuzi napsuli ekipie sporo krwi.

By upewnić się, że Japończycy nie będą kopiować tych samych błędów, współpracę z nimi podjęła najpierw ekipa satelicka. - Red Bull Technology pracuje z Hondą od 12 miesięcy. Dostarczaliśmy im kompletne skrzynie biegów i napędy dla Toro Rosso. Byliśmy za kulisami ich progresu. Widzieliśmy wszystko na własne oczy - zakończył.

Czy Red Bull dzięki silnikom Hondy dogoni Mercedesa i Ferrari?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (1):

    PRZEJDŹ NA WP.PL