WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Materiały prasowe / Pirelli Media / Na zdjęciu: start do wyścigu F1 we Francji

F1: Grand Prix Francji. Kierowcy narzekają na procedurę startową. FIA zapewnia, że wszystko było w porządku

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
W Grand Prix Francji sędziowie bardzo szybko zgasili czerwone światła, dając kierowcom sygnał do rozpoczęcia ścigania. Nie wszystkim się to spodobało, ale FIA nie rozumie narzekań ze strony zawodników.

W niedzielę sędziowie na torze Paul Ricard bardzo szybko dali znak kierowcom do rozpoczęcia rywalizacji. Zwykle muszą oni czekać dłuższą chwilę na zgaszenie się czerwonych świateł. Dlatego wielu zawodników nie ukrywało swojego zaskoczenia.

- Myślę, że nie tylko ja, ale też inni dali się zaskoczyć. Ledwo zapaliło się ostatnie czerwone, po czym wszystkie zgasły. Nie byłem jedynym kierowcą, który zareagował z opóźnieniem na start - tłumaczył się "Motorsportowi" Sebastian Vettel, kierowca Ferrari.

Czytaj także: Nudy w F1. Hamilon prosi, by nie winić za to kierowców

FIA podała, że czerwone światła paliły się jedynie przez 0,8 sekundy. Nie było to jednak sprzeczne z regulaminem. - Procedura startowa była w porządku. Wszystko mieściło się w przepisach. Może kierowcy byli zaskoczeni i twierdzili, że start odbył się za szybko, ale taki czas mieści się w przepisach - wyjaśnił Michael Masi, dyrektor wyścigowy F1.

Od tego roku nad startem do wyścigu F1 czuwa Christian Bryll, który przejął obowiązki począwszy od Grand Prix Bahrajnu. Wcześniej przez wiele lat za rozpoczęcie rywalizacji w F1 odpowiedzialny był Charlie Whiting. Brytyjczyk zmarł jednak niespodziewanie tuż przed Grand Prix Australii, a szefowie FIA postanowili rozdzielić jego obowiązki na kilka osób.

Czytaj także: Todt skomentował sytuację Schumachera 

- Narzekania kierowców? Ich perspektywa może się nieco różnić od naszej, ale mogę zapewnić, że naprawdę wszystko odbyło się zgodnie z przepisami - dodał Masi, który objął funkcję dyrektora wyścigowego po śmierci Whitinga.

ZOBACZ WIDEO: Niezręczne pytanie o przyszłość Roberta Kubicy. Obok siedział sponsor

Czy Michael Masi sprawdza się jako nowy dyrektor wyścigowy F1?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (1):

    PRZEJDŹ NA WP.PL