TENISOWO

autor: hippekk | 2019-02-20, 10:47 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Co powiecie o miejscu, gdzie można porozmawiać w interesujący, niezobowiązujący i relaksacyjny sposób o tenisie? Takim miejscu, gdzie można bez konieczności komentowania konkretów znaleźć coś ciekawego, może nawet inspirującego?
Mnie osobiście trochę trudno przeskakiwać z miejsca na miejsce i „podpinać” się pod bieżące tematy. Często mam jakieś przemyślenia, niekoniecznie na przykład związane z aktualnymi meczami. Aktualności mogą być oczywiście punktem wyjścia, ale uruchamiają luźnie skojarzenia, które same w sobie domagają się osobnego, własnego miejsca.
Jeśli przypadkiem szukacie takiego miejsca, to zapraszam i zachęcam do rozmów „przy kawie”. Postaram się podrzucać coś ciekawego… Może czasami zerknę na coś z trochę innej perspektywy, która Was zainteresuje…
Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Mind Control

Kiedy pustka w kalendarzu WTA, zachęcam to zaglądniecia w ITF-y. :)
W Monastirze swoje pierwsze kroki w w zawodowym tenisie stawia Alexandra Eala, niesamowicie zdolna Filipinka.
Natomiast w brazylijskiej Olimpii swoje mecze rozgrywa bardzo ciekawa Węgierka Dorka Drahota Szabo, z tego turnieju jest transmisja. :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

ostatnia odpowiedź: 11 marca 2020 [1 komentarz tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

No, tośmy sobie posłodzili :D)). Ciekawe takie nowinki językowe, tenis nawet w tym bywa inspirujący.
Nie dotrwałem wprawdzie do końca meczu Kim z Johanną, ale po drugim meczu jestem trochę spokojniejszy. Kim zdecydowanie gra na luzie i z rozsądkiem, nie szarżuje. Do niektórych zagrań nawet nie startuje (a część z nich odgrywałaby dawniej z łatwością). Dokładnie, jak napisałeś: „to dojrzała kobieta, spełniona tenisistka”. Można z przyjemnością ją oglądać, bo czuje się, że to tylko taki epizod, bez niepotrzebnej napinki. Chociaż i tak media już ładują to na samą górę wiadomości z bo.mbastycznymi tytułami :D). Ale Kim jakoś to zniesie, a my razem z nią (chociaż tym bardziej nie rozumiem idei, może faktycznie chodzi o jakąś zabawę tenisem, nostalgię…).
A propos… Mało brakowało, a wpadłbym w totalną nostalgię :D). Wczoraj chwyciłem jeszcze na jakimś streamie meczyk Wierki Zwonariowej z Sam Stosur. Ale rwało tak, że nie byłem za bardzo w stanie oglądać. Wystarczyło jednak, żebym sobie przypomniał okres cirka 2009-2011. Razem z Kim wyszło takie intrygujące zestawienie…
Co do Leyli i Heather – nieźle, nieprawdaż? Heather nie przebiła się przez „podwójnie slajsowany koszmar niecierpliwych tenisistek”. Leylah zagrała swoje i jednak jest w następnej rundzie – bardzo ciekawi mnie jej mecz ze Sloanką, będę chciał obejrzeć. Tak na zdrowy rozsądek, przy niskich lotach Sloany, Leylah ma duże szanse, oczywiście jeżeli zagra "spokojnie", interesuje mnie jednak bardzo zestawienie ich stylów gry.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

No widzisz, a mnie się bardzo spodobało Twoje "przefantazjowała" i kiedy zwróciłeś na to moją uwagę to całkowicie się zgadzam, że ta presja objawiła się tym, że od pierwszej i w każdej piłca chciała pokazać...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Tom.
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Mind Control

No widzisz, a mnie się bardzo spodobało Twoje "przefantazjowała" i kiedy zwróciłeś na to moją uwagę to całkowicie się zgadzam, że ta presja objawiła się tym, że od pierwszej i w każdej piłca chciała pokazać co ma najlepszego w swoim arsenale, a jak wiadomo nie wszystkie się do tego nadawały.
Jeśli chodzi o Kim to ja bym jej trochę bardziej zaufał. Wydaje się że ona tak bardzo kocha nie tylko ten sport ale i rywalizacje, że chciała poczuć "to" jeszcze raz. Natomiast to dojrzała kobieta, spełniona tenisistka, matka i raczej swoim zdrowiem tasować nie będzie.
Jeśli chodzi o mecz z Muguruzą to faktycznie nie wyglądał zbyt optymistycznie, niby była jakaś dramturgia w drugim secie, ale to za sprawą obniżenia poziomu swojej gry przez Hiszpanke. Ja podczas tego meczu najlepiej bawiłem się kiedy Clijsters sprawdzała decyzje sędziów. To jak pewna była że nie wyrzuciła, jak czuje ten kort naprawdę godne podziwu. :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Mind, wszystkie Twoje spostrzeżenia są bardzo trafne :). Gdybym przeczytał Twój wpis pod artykułem, pewnie bym się już tak „objętościowo” nie produkował ;D. W ogóle już prawie nie zaglądam do tych „artykułów”...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Mind, wszystkie Twoje spostrzeżenia są bardzo trafne :). Gdybym przeczytał Twój wpis pod artykułem, pewnie bym się już tak „objętościowo” nie produkował ;D. W ogóle już prawie nie zaglądam do tych „artykułów” od kiedy zniszczono tam czytelność komentarzy (ciekawostka: ostatnie, co czytałem, to wpisy Twoje i Bejsa przy okazji meczu Magdy z Walerią). Masz na pewno lepszy przegląd całości turnieju, ja opisałem moje wrażenia tylko z perspektywy jednego meczu. Trochę inaczej określiłem przyczyny słabszej gry Leyli na początku meczu, zgadzam się jednak z Tobą, że to była przede wszystkim kwestia presji wyniku i nerwowości. To, co określiłem jako przesadne zaangażowanie, przynajmniej w początkowej fazie meczu, można też chyba w jakimś stopniu uznać za wtórny efekt presji. Gdyby nie ten początek… Masz całkowitą rację, że oznaczyłeś go jako punkt pierwszy – rozstrzygnięcie mogło być zupełnie inne.
A teraz z innej beczki… Ogromnie podoba mi się Twoje określenie Heather - „przymasowana” :D. Nie lubię negatywnych określeń odnośnie wyglądu tenisistek, a to jest takie „neutralne”, a przy tym zgodne z rzeczywistością. To określenie najlepiej chyba oddaje moje odczucia, gdy zobaczyłem „powracającą” Kim. I mówię wprost: Kim jest jedną z moich najulubieńszych tenisistek. Konsekwentnie jednak nie będę wyrażał żadnych zachwytów na temat jej powrotu, bo tego po prostu nie rozumiem. Nie rozumiem celu, może w grę wchodzą jakieś działania wizerunkowo-charytatywne, może chce się w coś zaangażować? Nie mam pojęcia. Dla mnie to oczywiście żaden problem, nie mam absolutnie nic przeciwko grze w bardziej sportowo zaawansowanym wieku, ale z rozsądkiem, czyli… w debelku. Próba ponownego wchodzenia do singlowego touru to jest igranie z własnym zdrowiem. No i otóż właśnie – ja nie pamiętam aż tak „przymasowanej” Kim. Oglądałem ją wielokrotnie w turniejach gwiazd przy okazji szlemów, gdzie wyraźnie widać było, że stale trenuje i trzyma formę, jednak nawet w tych, bądź co bądź – pokazówkach – była hm… mniej „przymasowana”.
Muszę sprawdzić plan gier w Monterrey. I Leylah i Heather grają chyba dziś. Przekonamy się, jak będą obie wyglądać kondycyjnie. Chyba dopiero jutro Kim i Johanna. Może uda mi się na ich mecz zerknąć… z bardzo mieszanymi uczuciami.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Mój komentarz który zamieściłem wczoraj pod artykułem: O przegranej zadecydowały 2 rzeczy. 1- na początku spotkania nie poradziła sobie z presją. Bardzo niepewne wejście w mecz, same niewymuszone błędy...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Baseliner

Odniosę się tylko do najbliższego meczu, bo pod całą resztą mogę się podpisać tylko. ;) Voegele to chyba jednak wygodniejsza rywalka - może lepsza technicznie od Davis, ale bardziej nijaka, z Lauren przy jej "kąśliwo-regularnej" grze młoda by się mogła sama wystrzelać. Poprawną Szwajcarkę łatwiej ugryźć wg mnie.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Mój komentarz który zamieściłem wczoraj pod artykułem: O przegranej zadecydowały 2 rzeczy. 1- na początku spotkania nie poradziła sobie z presją. Bardzo niepewne wejście w mecz, same niewymuszone błędy...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Mind Control

Mój komentarz który zamieściłem wczoraj pod artykułem:
O przegranej zadecydowały 2 rzeczy. 1- na początku spotkania nie poradziła sobie z presją. Bardzo niepewne wejście w mecz, same niewymuszone błędy i szybki odjazd Watson na 4-0, jak się okazało za dużo żeby wrócić w 1 secie. 2- Dwa dotakowe mecze w kwalifikacjach, w koncu dały o sobie znać w tym tropikalnym klimacie. Podczas wizyty trenera w decydującym secie mówiła, że zwyczajnie nie ma już siły. A szkoda bo "przymasowana" Watson też pierwszej świeżości już nie była, z resztą przy siatce po meczu dziewczyny powiedziały sobie, ze obie padają z nog. Dodałbym jeszcze, że niezbyt sobie radziła z 1 serwisem Watson, ale to było do przejścia. Tak czy inaczej bardzo dobry tydzień dla Fernandez, mnóstwo doświadczenia ale i bardzo duży skok rankingowy. Za rogiem kolejny turniej Montterey gdzie dostała SE, pierwszy mecz z Lauren Davis z którą przegrała w 1r AO, ale w tym krótkim czasie sporo się zmieniło. Meksykańska przygoda trwa.
Jeśli chodzi o zachowanie pomiędzy punktami i gemami to wyglądało to tak w każdym meczu, ale każdy poprzedni był też dwusetowy. Chyba faktycznie przeceniła swoje możliwości w tym elemencie. Ostatnie gemy już przechodzone, niby broniła tych piłek meczowych ale było widać że to gra na ostatnich nogach, byle przebić jakolwiek na drugą strone siatki.
Doświadczenie turniejowe bezcenne, zobaczymy co pokaże w Monterrey. W pierwszej rundzie zagra jednak z Vogele, a potem ewentualnie rozstawiona z 1 albo slabo prezentująca sie w tym roku Svitolina więc wydaje się, ze sa szanse na kolejny dobry wynik. :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

No i nie udało się Leyli wygrać Acapulco. Oglądałem finał z mieszanymi uczuciami, bo tak prawdę mówiąc, nie widziałem zasadniczych powodów, dla których go przegrała. Zadecydowały, tak mi się wydaje, sprawy...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

No i nie udało się Leyli wygrać Acapulco. Oglądałem finał z mieszanymi uczuciami, bo tak prawdę mówiąc, nie widziałem zasadniczych powodów, dla których go przegrała. Zadecydowały, tak mi się wydaje, sprawy kondycyjne, co jest o tyle niezrozumiałe, że Heather nie wyglądała od strony fizycznej jakoś specjalnie rewelacyjnie. Oczywiście, Leylah grała eliminacje i miała już swoje w nogach, ale jednak… To była trochę, tak sądzę, kwestia podejścia do tego konkretnego meczu. Leylah trochę „przefantazjowała”. Weszła z ogromną wolą walki, chęcią grania na pełnych obrotach od początku do końca meczu. To dobrze, ale jednocześnie trzeba mieć trochę paliwa w baku, a przynajmniej trochę oszczędniej nim gospodarować. Tymczasem Leylah starała się utrzymać cały czas na najwyższych obrotach, nawet na krzesełku nie pozwalała sobie na oddech, „pracowała” mięśniami. To byłoby znakomite zachowanie, gdyby grała szybki dwusetowy mecz, gdyby miała ogromną pewność wygranej. Nie oglądałem jej wcześniejszych meczów w turnieju, więc nie wiem, czy każdy brała z takiego poziomu fizycznego, ale wydaje mi się, że w ubiegłym roku w juniorach potrafiła dać sobie trochę luzu w trakcie meczów. W dodatku to jej całkowite zaangażowanie fizyczne (a także ambicjonalne) przyłożyło się też chyba w pewnym stopniu na brak dokładności w wielu wymianach. Jak dla mnie lekkie stonowanie gry mogło dać jej pierwszego seta, przegranego w dziwny sposób, bez sensu, bo to była na początku meczu taka trochę „gra na żywioł”. Spokojniej wchodząc w mecz miałaby większe szanse. Trudno się raczej dziwić, że nie dotrwała do końca meczu na tych obrotach, które sobie narzuciła. Chociaż sama Leylah sprawiała wrażenie nieco zdziwionej tym faktem ;). To chyba jest po prostu kwestia ogrania turniejowego, którego musi jeszcze nabrać, żeby lepiej oceniać swoje możliwości fizyczne. Bo jej ostre i efektowne wchodzenie w piłkę tylko wygląda na „łatwe” zagranie, wymaga tak naprawdę sporego wysiłku, zwłaszcza przy wolniejszych odegraniach przeciwniczki lub „stojących” piłkach. Szkoda tego finału, ale z drugiej strony – bardzo dobre doświadczenie dla Leyli. Powinna już niebawem sporo namieszać, a przy tym wzbudzać zainteresowanie, bo ma naprawdę interesujący i widowiskowy styl gry.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

I właśnie taki mecz będzie można zobaczyć. Ja spodziewałem się "nastoletniego" finału ale cieszy mnie taki obrót sprawy, wydaje się, że gra Watson może bardzo pasować Layli. A tak jak wspominałem, już...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Mind Control

A tak 2 lata temu typowałem u siebie na blogu jak może wyglądać T10 w 2024:
1.Crawford
2.Price
3.Fernandez
4.Anisimova
5.Marketa
6.Lopatetskaja
7.Danilovic
8.Kostiuk
9.Rybakina
10.Sabalenka
Jest i Fernadez i Rybakina. :D
Teraz bym zamienił Danilovic na Eale. :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Mind Control

I właśnie taki mecz będzie można zobaczyć. Ja spodziewałem się "nastoletniego" finału ale cieszy mnie taki obrót sprawy, wydaje się, że gra Watson może bardzo pasować Layli. A tak jak wspominałem, już wcześniej wszystko wskazywało no to, że najtrudniej powinno być w 1/4. ;)
Dzisiejszy mecz natomiast był pewnym papierkiem lakmusowy z innych powodów. Fernandez musiała wytrzymać presje nie tylko wyniku ale i publiczności.
Co by nie mówić ona dopiero raczkuje w głównym tourze i tak szybko pojawia się szansa na finał (tytuł) i to w meczu na który wychodzi jako faworytka. Faworytka przeciwko reprezentantce gospodarzy, o ile tłum nie przeszkadzał w grze to na pewno energicznie czasem wręcz euforycznie reagował na wszystkie punkty wygrane przez Renate ale też te jej podarowane. W drugą stronę wręcz grobowa cisza. Taka mieszanka dla niejednej 17 latki byłaby nie do przejścia, ale Kanadyjka grała swoje, nie było widać nerwowych momentów.
Co prawda miała fajne przetarcie 3 tygodnie temu, ogólnie uważam że ten finał jest pokłosiem tej szansy którą dostała właśnie w FedCupie. :)
Przechodząc już do finału, tu jeden problem odejdzie na pewno. Nie ma wątpliwości, że to Fernandez będzie mocniej oklaskiwana, 17-latka, WC, kwalifikntka- robi finał, ma sporo wspólnego z Ameryką łacińską, pomeczowych wywiadów udziela po hiszpańsku. Wybór jest naturalny. :)
Presja wyniku? Może się pojawić, natomiast z drugiej strony finał to już finał i może pójść w zupełnie inną stronę i zagrać całkowicie na luzie (co też nie byłoby bardzo dobre).
W każdym razie ja po cichu a nawet całkiem głośno licze na tytuł, trzymam kuciuki, będę oglądał. :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

Mind, nie udało mi się wcześniej zerknąć na żaden mecz z Acapulco, więc trudno mi się wypowiadać o aktualnej grze i formie Fernandez (a skrót z FC to trochę mało ;D). Mogę jednak spokojnie podpisać się...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Mind, nie udało mi się wcześniej zerknąć na żaden mecz z Acapulco, więc trudno mi się wypowiadać o aktualnej grze i formie Fernandez (a skrót z FC to trochę mało ;D). Mogę jednak spokojnie podpisać się obiema rękami pod Twoim opisem jej gry i specyficznych predyspozycji, bo zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie w ubiegłorocznych juniorskich szlemikach. Jeżeli od tego czasu systematycznie się rozwija, to na pewno gra efektownie i słusznie zwracasz na nią baczną uwagę. Trzeba przyznać, że mieć już na początku sezonu Bencic i Potapovą na liczniku to jest niezła sprawa, powinna dodać Leylah motywacji i pewności siebie.
Edit: właśnie oglądałem pierwszy raz Acapulco, załapałem się na część drugiego seta Watson – Wang. Byłoby dobrze, gdyby Leylah wygrała dziś półfinał, bo jak na mój skromny gust, Heather jest jak najbardziej w jej zasięgu.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

No i Fernandez gra dalej, dziś odprawiona mocno bijaca Potapova która już troche namieszała w tourze i przez wielu typowana jest na zawodniczke z przyszłego ścisłego topu. Co jeszcze bardziej zaskakujące,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Mind Control

Crawford zapowiedziała swój powrót na wiosne.
Więc już za chwilę, już za momencik.
Niestety nie zamroziła rankingu wiec bedzie zaczynać od 0.
Zobaczymy, kort wszystko wyjaśni. Na kilka WC na pewno bedzie mogla liczyć. :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

Ach… No, przecież… Mind… :) I tu następuje u mnie takie zamaszyste walnięcie się w czoło. ;D) Rozumiem Twoje sentymenty. Chociaż rzeczywiście, jak zauważyłeś, Jelena jest od Sam trochę niższa (może stąd...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Ach… No, przecież… Mind… :) I tu następuje u mnie takie zamaszyste walnięcie się w czoło. ;D)
Rozumiem Twoje sentymenty. Chociaż rzeczywiście, jak zauważyłeś, Jelena jest od Sam trochę niższa (może stąd to lepsze poruszanie się?). Co prawda, nie bardzo ufam oficjalnym danym (tylko cztery centymetry?), bo "na oko" dałbym jakieś sześć-siedem centymetrów.
A powiedz - co właściwie słychać u Twojej Samanthy? Jest szansa na spektakularny powrót w sensownym czasie?
Co do Jeleny, to zwróciłeś uwagę na bardzo istotną sprawę – jej progres już w okresie seniorskim jest faktycznie dokładnie skorelowany z rozpoczęciem współpracy z Vukovem. Dzięki za cenną informację, bo całkowicie ten moment zmiany trenera przegapiłem.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

U mnie powód jest o wiele łatwiejszy do zdiagnozowania. Po prostu Jelena stylem swojej gry, i właśnie jak to pięknie ująleś poruszaniem sie "w zwolnionym tempie" (choć Jelena porusza się o wiele lepiej,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Mind Control

No i Fernandez gra dalej, dziś odprawiona mocno bijaca Potapova która już troche namieszała w tourze i przez wielu typowana jest na zawodniczke z przyszłego ścisłego topu.
Co jeszcze bardziej zaskakujące, prawdopodobnie to filigranowa Kanadyjka miała wiecej kończących uderzeń w tym meczu, prawdopodobnie bo nie wyświetlono tej statystyki po zakończonym spotkaniu, za to pokazywano ja kilka razy w ciągu meczu i w pierwszej fazie 2 seta Fernandez prowadziła w tym elemencie 15-5(!).
W półfinale czeka Renata Zarazua, czyli finał bardzo realny a przecież to właśnie w ćwierćfinale miało być najtrudniej. ;)
Ja po dzisiejszym meczu jestem jeszcze bardziej zauroczony selekcją uderzeń oraz tym jak szybko po koźle odgrywane są piłki.
Myślałem, że ze względu na te warunki fizyczne ten etap prześcia z grania juniorskiego na pro bedzie dlugi i o wiele bardziej skomplikowany. Natomiast wygrany mecz z Bencic i to co pokazuje w Acapulco wyglądają bardzo bardzo obiecująco. :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [10 komentarzy tej dyskusji]

17 letnia Fernandez nie dała najmniejszych szans notowanej ponad 100 rankingowych oczek wyżej Hibino. Moim zdanie jest to zawodniczka pod pewnym względem wyjątkowa. Biorąc pod uwagę standardy panujące...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Mind Control

U mnie powód jest o wiele łatwiejszy do zdiagnozowania.
Po prostu Jelena stylem swojej gry, i właśnie jak to pięknie ująleś poruszaniem sie "w zwolnionym tempie" (choć Jelena porusza się o wiele lepiej, jest tez trochę niższa) inną ulubienice, która od 2 lat nie rozegrała meczu.
U Rybakiny ten progres nastapil szybko i nawet bardzo i dość niespodziewanie. Nie bez powodu Rosjanie wypuścili ją z rąk skupiając się na innych młodych i uatlentowanych.
Ta współpraca z Vukovem naprawdę wiele jej daje, i mimo, że wzbudza ona małe kontrowersje to widać, jak bardzo jest jej on potrzebny i daje dokładnie tego czego potrzebuje.
Praca którą wykonali i wykonują daje może nie tyle niespodziewane ale niespodziewane szybkie efekty które z nieukrywaną przyjemnością podpatruje. :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

Całkowicie podzielam Twoje odczucia co do Jeleny, na jej grę także patrzę z dużą przyjemnością. Moglibyśmy spróbować skonkretyzować, dlaczego tak się dzieje. Chodzi chyba o to, jak jej warunki fizyczne...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Całkowicie podzielam Twoje odczucia co do Jeleny, na jej grę także patrzę z dużą przyjemnością. Moglibyśmy spróbować skonkretyzować, dlaczego tak się dzieje. Chodzi chyba o to, jak jej warunki fizyczne przekładają się na styl gry, a może odwrotnie - jak ten styl gry jest dopasowany do tych warunków. Jelena ma świetne warunki fizyczne, jeżeli chodzi o proporcje, dźwignie, itp. Jest przy tym raczej wysoka, a z tym już bywa różnie u innych tenisistek – wyższy wzrost niekoniecznie wpływa korzystnie na dynamikę i ruchy, nie zawsze musi być atutem, zwłaszcza przy grze technicznej. U Jeleny najwyraźniej jest. Jej sposób poruszania się po korcie jest jakiś taki… zaskakująco wręcz harmonijny, płynny. Bardzo dobrze „czuje przestrzeń”, ma zoptymalizowane zagrania. Na tle niektórych przeciwniczek sprawia to czasami wrażenie, jakby grała wolniej, czy może „w zwolnionym tempie”, z mniejszym wysiłkiem. To jest oczywiście takie trochę złudzenie wynikające z jej wzrostu, ale właśnie wskazuje na płynność ruchów. Z tym na pewno trzeba się urodzić, ale też jest to efekt wypracowanych nawyków, dzięki którym na przykład nie „zrywa” uderzeń, „przygotowuje” wcześniej zagrania. A prowadzenie gry to już byłby osobny temat…
Tak to na chwilę obecną widzę. Nie oglądałem jednak jeszcze Jeleny na tyle dużo, żeby oceniać, na ile jej forma jest ustabilizowana. Trudno mi także oceniać, jak szybkie są jej postępy, do obecnego roku widziałem ją tylko fragmentarycznie kilka razy w akcji. Kojarzy mi się wprawdzie z AO 2017 w juniorach, ale tylko trochę. (Sprawdziłem: była w półfinale. Ciekawostka - w drugim półfinale grała Bianca Andreescu). Później jakoś zniknęła mi z pola widzenia (np. bardziej zwracałem uwagę na Sofię Kenin, tylko cirka pół roku starszą). W ubiegłym sezonie zaliczałem Jelenę do grona interesujących, bardzo dobrze się zapowiadających tenisistek, ale jest ich obecnie tak dużo, że nie mogę powiedzieć, abym przypuszczał, że akurat ona pójdzie tak ostro w górę już na początku tego sezonu. To też ciekawe... Sofia mnie nie zaskoczyła aż tak bardzo, a Jelena i owszem. A przecież to praktycznie rówieśniczki... Czyli człowiek patrzy, a nie wszystko widzi :D)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

Jak już wspomniałeś o Rybakinie to zwierze się, ze od dawna nie patrzyłem na nikogo z tak wielką przyjemnością jak na nią. Ostatni mecz z Martić niby z problemami ale nawet przez chwilę nie miałem wątpliwości,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Mind Control

17 letnia Fernandez nie dała najmniejszych szans notowanej ponad 100 rankingowych oczek wyżej Hibino.
Moim zdanie jest to zawodniczka pod pewnym względem wyjątkowa. Biorąc pod uwagę standardy panujące w dzisiejszym tenisie Kanadyjka (tata Ekwadorczyk, mama Filipinka) wydaje się nie mieć żadnych argumentów aby rywalizować z dziewczynami z touru, Leylah jest bardzo szczupła, wręcz koścista, patrząc na nią nikt by nie zgadł że ma ona cokolwiek wspólnego ze sportem, tym bardziej zawodowym. Wszystko zmienia się dopiero na korcie. Wydaje się że Fernandez ma w sobie ten prawdziwy talent, factor który i tak znajdzie drogę żeby rozkwitnąć. Ma niesamowite czucie kortu, wszystko co gra ląduje bardzo blisko linii lub na niej. Ja nie widziałem meczu w którym miałaby więcej UE niż W, a tych drugich wcale nie jest tak mało. Zmienia kierunki z niebywała latwością, piłki łapane są bardzo szybko po koźle co pozwala jej bardzo sprawnie i mocno kontrować, i żeby nie było, stojące piłki też potrafi kończyć. Do tego świetne poruszanie się po placu gry, jest nie tylko bardzo szybka ale co ważniejsze zwrotna.
Oczywiście Japonka mimo swojego rankingu nie jest rywalką wyjątkowo trudną, ale warto przypomnieć że 2 tygodnie temu Fernandez rozprawiła się w 2 setach z Belindą Bencić podczas rozgrywek FedCupu.
To wszystko sprawia, że moim zdanie warto obserwować młodą Kanadyjkę, ja kibicuje bardzo.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)

ostatnia odpowiedź: 4 marca 2020 [10 komentarzy tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Mind Control

Jak już wspomniałeś o Rybakinie to zwierze się, ze od dawna nie patrzyłem na nikogo z tak wielką przyjemnością jak na nią.
Ostatni mecz z Martić niby z problemami ale nawet przez chwilę nie miałem wątpliwości, że wygra.
To prawda, że dzięki swojej grze zafundowała sobie niezły maraton w tym roku. Myślałem, że z turnieju w Dausze po prostu się wycofa a po meczu z Alison ten w/o wręcz mnie ucieszył.
Myślę, że sporo namiesza w Sunshine Double, szczególnie w Miami.
A potem na mączce zasłużenie pewnie więcej będzie mogła odpoczywać w oczekiwaniu na Wimbledon. :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [5 komentarzy tej dyskusji]

Pisałem swego czasu o zmianie, jaka stopniowo następuje w treningach młodych adeptek tenisa, o tym, że już skutkuje to pojawieniem się nowego pokolenia tenisistek wyszkolonych technicznie lepiej od swoich...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Pisałem swego czasu o zmianie, jaka stopniowo następuje w treningach młodych adeptek tenisa, o tym, że już skutkuje to pojawieniem się nowego pokolenia tenisistek wyszkolonych technicznie lepiej od swoich poprzedniczek. Widać to teraz czasami bardzo jaskrawo w meczach nastolatek lub „okołodwudziestolatek” z koleżankami, które przekroczyły już… powiedzmy… środek swojej kariery. Pisałem też, że jestem ogromnie zadowolony z takiego stanu rzeczy, bo tenis zmierza (nareszcie!) w kierunku techniki, a nie siły. Przy czym siłę rozumiem dosłownie – jako sposób gry oparty na mocnych uderzeniach, traktowanych jako klucz do efektywnej gry. Zdecydowanie wolę tenis techniczny. Nie należy jednak mylić „siły” z „fizycznością”. Na fizyczny aspekt gry w tenisa również zwraca się obecnie o wiele większą uwagę. Czytałem jakiś czas temu bardzo dobry felieton (bodajże Karola Stopy) na temat nowego podejścia sztabów trenerskich do fizycznego przygotowania tenisistek, do drobiazgowego przestrzegania pewnych reżimów w trakcie sezonu (szeroko pojęte profesjonalne podejście). Zgadzam się z tym – można to także zaobserwować. Minęły chyba czasy maratońskich sezonów, gdy młode tenisistki grały wszystko i to do upadłego. Byle więcej zarobić, byle uzbierać więcej punktów rankingowych. Aż przykro byłoby pisać, ile dobrze zapowiadających się tenisistek zostało w ten sposób zniszczonych, ile kumulujących się drobnych urazów kończyło się kontuzjami przerywającymi rozwój tenisowy zawodniczek. Teraz można dostrzec, że znacznie uważniej trenerzy obserwują zdrowie swoich podopiecznych, nie forsują ich niepotrzebnie. Oczywiście nie kreuję tu wizji rozwoju w tenisie jakichś ideałów, trywialnie rzecz ujmując chodzi o zwiększenie korzyści długofalowych. W wyszkolenie tenisistki lepszej technicznie trzeba znacznie więcej zainwestować (czasu, pracy, pieniędzy), nie można więc ryzykować utraty tejże inwestycji, trzeba konsekwentne dbać o jej równomierny, niczym nie zakłócany rozwój. Wcześniej „produkowano” w tenisowych fabrykach tenisistki grające siłowo, kosztem techniki. Tą „produkcję” prowadzono na szeroką skalę, w oparciu o utarte schematy, była mniej kosztowna, więc „producenci” pozwalali sobie na szybką eksploatację końcowych „produktów”. Prawa ekonomii. Także dlatego wolę tenis techniczny…
Jak to działa na konkretnym przykładzie? Obserwujemy od początku roku znakomitą wręcz grę młodej Jeleny Rybakiny. Regularnie melduje się w finałach, ma świetny bilans, ogrywa wyżej notowane przeciwniczki. Jest bardzo dobrze przygotowana kondycyjnie. Ale… Ileż można? Przy takim „zagęszczeniu” gier? Zwłaszcza w okresie gry na twardych nawierzchniach. Intensywność gier musi kiedyś dać znać o sobie, to naturalne. Dawniej nikt by się tym nie przejmował. Plastry, bandaże i gramy dalej. Byle dojść jeszcze kroczek dalej. Odpoczynek? W hotelu, w samolocie. A teraz? Oglądałem trochę męczarnie Rybakiny z Van Uytwanck i zastanawiałem się, czy to już przejawy zmęczenia materiału. Ale i tak zaskoczyła mnie informacja, że Rybakina rezygnuje z dalszej gry w turnieju. Z powodu urazu. W zasadzie urazu, z którym dawniej tenisistki dograłyby turniej. Ale teraz lepiej dmuchać na zimne. Rybakina wycofuje się, żeby uraz się przypadkiem nie pogłębił. Bo myśli już o dalszej części sezonu, długofalowo. Korzyści długofalowe są istotniejsze od tych doraźnych. Jeszcze tylko pytanie: czy taką decyzję podjęła sama Jelena, czy też trenerzy? Oczywiście, że trenerzy. Bo jak świat światem, młoda tenisistka, która czuje „moc” chce grać z dobrą tenisistką, bo może coś „udowodnić”, bo ma taką ambicję. Nie przejmuje się drobnymi urazami. I kiedyś trener powiedziałby: ”graj”. Teraz mówi: „nie ma mowy, niedoczekanie twoje. Wytrzymasz, przecierpisz, trudno, zdrowie ważniejsze”. Bo nie mam najmniejszej wątpliwości, że Jelena ogromnie chciała zagrać z Ash.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (4|0)

ostatnia odpowiedź: 28 lutego 2020 [5 komentarzy tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Z formą Anastazji rzeczywiście kiepsko ostatnio. Jednak w FedCupie miała momenty naprawdę dobrej gry. Co prawda - to jest specyficzny rodzaj turnieju. Widać jednak, że gdy ma silną motywację i się zaangażuje, przypomina sobie, jak się gra. Właściwie, gdyby Aljona miała trochę spokojniejszą głowę i także wygrała z Sereną, byłaby gigantyczna sensacja, bo nie grałyby już debla, który ostatecznie zadecydował o awansie. Te przebłyski dobrej gry Anastazji były optymistyczne. Może coś drgnie w jej grze. Może też obniżka formy ma związek z jakimiś sprawami bardziej okołotenisowymi?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [4 komentarze tej dyskusji]

Wg mnie Anastazja nie jest w dawnej formie, może też brakuje jej siły.

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Kri100

Wg mnie Anastazja nie jest w dawnej formie, może też brakuje jej siły.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [4 komentarze tej dyskusji]

Masz rację. Zaangażowanie Simony bywa całkowite, taka gra eksploatuje organizm. Dlatego właśnie Simona musiała coś zmienić w swojej grze. Samego stylu gry nie jest oczywiście w stanie diametralnie zmienić,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Masz rację. Zaangażowanie Simony bywa całkowite, taka gra eksploatuje organizm. Dlatego właśnie Simona musiała coś zmienić w swojej grze. Samego stylu gry nie jest oczywiście w stanie diametralnie zmienić, technicznie może jedynie pracować nad szczegółami. Inna sprawa to ograniczanie obciążeń – i w tym kierunku zmierzają, tak mi się wydaje, wysiłki sztabu trenerskiego. Pamiętasz, jak Simona rozgrywała AO w 2018 roku? To był prawdziwy koszmar – maratony, próby zamęczania przeciwniczek bardzo długimi wymianami. Nawet przy najwyższej formie fizycznej ceną był wtedy przegrany finał. Myślę, że Simonę dużo ten turniej nauczył. Wytrzymała jeszcze takie obciążenia do RG, który wygrała (chociaż musiała się trochę w międzyczasie zregenerować). Ale to wyszło później – organizm zbuntował się, forma zaczęła mocno falować. Od któregoś momentu w ubiegłym sezonie wygląda to znacznie lepiej. Simona w szlemach wychodzi na kort skoncentrowana, stara się nie „puszczać” początku meczu (co prawda, nie zawsze skutecznie), widać u niej rodzaj dosyć konstruktywnej irytacji, gdy zaczyna psuć piłki. Wcześniej niż kiedyś próbuje zmieniać coś w grze w momentach kryzysu. Po prostu jest bardziej świadoma tego, że nie wolno jej przeciągać meczy w nieskończoność. Nawet teraz, przy tylko czterech dla niej meczach w turnieju, wiedziała, że musi zagrać bardzo agresywnie półfinał, żeby nie tracić niepotrzebnie energii przed finałem. Kiedyś nie bardzo się tym przejmowała i wolała grać długie, bezpieczne wymiany, a mecze się przeciągały. Oczywiście to nie zawsze widać tak wyraźnie, jak o tym piszę – liczy się to, jak wysoko poprzeczkę ustawią przeciwniczki.
A przy okazji – oglądałeś ostatnio coś Twojej Anastazji Sevastovej? Mnie udało się trochę pozerkać na FedCup USA – Łotwa. Interesujące to było. ;)) A teraz ciekawie zapowiada się mecz Anastazji z Anett.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [4 komentarze tej dyskusji]

Krótko - Szymona gra tak ofiarnie, że czasem boje się o jakąś kontuzję i o jej wyeksploatowanie. Nie da się biegać cały czas bezkarnie, o czym przekonała się niestety Agnieszka R.

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Kri100

Krótko - Szymona gra tak ofiarnie, że czasem boje się o jakąś kontuzję i o jej wyeksploatowanie. Nie da się biegać cały czas bezkarnie, o czym przekonała się niestety Agnieszka R.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [4 komentarze tej dyskusji]

Oglądanie gry Simony w Dubaju było, moim zdaniem, szczególnie interesujące z dwóch powodów. Po pierwsze – ze względu na jej nastawienie mentalne do gry po zakończonym AO. Po drugie – ze względu na kwestię...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Oglądanie gry Simony w Dubaju było, moim zdaniem, szczególnie interesujące z dwóch powodów. Po pierwsze – ze względu na jej nastawienie mentalne do gry po zakończonym AO. Po drugie – ze względu na kwestię jej przygotowania fizycznego do sezonu.
Czy zwycięstwo Simony w Dubaju jest zaskakujące? Może nie, ale jest znaczące i wartościowe, gdy zestawi się grę Simony z grą innych tenisistek ze ścisłej czołówki. Mówi wiele o jej charakterze. Spójrzmy na całą czwórkę półfinalistek AO. Jest to o tyle intrygujące, że właśnie ta czwórka wykazała się podczas AO wielką siłą mentalną. A jak wygląda sytuacja po AO? Sofia wyraźnie odreagowuje wielkoszlemowy triumf, Garbi gra dobrze, ale już bez jakiejś specjalnej determinacji (tak mi się przynajmniej wydaje). Ashley? Nie gra, więc… Potrzebowała przerwy. A Simona? Jak pisałem już wcześniej, Simona mogła czuć po półfinałowej porażce z Garbi w AO duże rozczarowanie. Wyraźnie wynikało to z jej wypowiedzi po tym meczu. Czy Simona szła po tytuł? W jej własnym odczuciu (i nie tylko jej) mogło tak być. Grała bardzo dobrze (jeszcze do tego wrócę). W zasadzie to Simona właśnie mogłaby mieć najwięcej powodów do odreagowania. Tymczasem… Jest „Simona waleczna”. Simona jest zdeterminowana, nie odpuszcza. Oczywiście nie jest łatwo – Simona rozgrywa aż trzy mecze trzysetowe, w niektórych momentach mecze są „stykowe”, a Simona nieco „pływa”. Ale to jest na swój sposób zrozumiałe, byłoby wręcz czymś nienaturalnym, gdyby było inaczej, gdyby Simona fizycznie traktowała taki turniej na równi z turniejem wielkoszlemowym. Jest więc trochę mniej… (jak by to wyrazić?) jednoznacznie ukierunkowana na konieczne zwycięstwo. Ale nie utraciła determinacji w samej grze, w podejściu do gry. Gra z pasją.
Simona jest w bardzo ciekawym punkcie swojej kariery. Ma doświadczenie, porażki ją zahartowały. Ma wyraźnie inne podejście do fizycznego aspektu gry w tenisa, gra bardziej ekonomicznie (na ile to przy jej stylu możliwe) i planowo przygotowuje się do takiej gry w turniejach wielkoszlemowych. Simona wraz ze swoim sztabem trenerskim trafia ostatnio doskonale z formą fizyczną w turnieje wielkoszlemowe. To nie jest wcale takie proste przy jej mocno „automatycznym”, czasami jednostajnym, stylu gry. Ta „różnica” uwidacznia się najwyraźniej w większej liczbie szybko, w dwóch setach kończonych meczach, w dążeniu do rozgrywania piłek tak, by rozprowadzać przeciwniczkę w sposób planowy po korcie. W ubiegłym sezonie trafiła z formą idealnie w Wimbledon, efekt był znakomity - szlemik zgarnięty w efektownym stylu, wymarzonym dla klasowej tenisistki. Moim zdaniem Simona była także świetnie przygotowana do tegorocznego AO. Nie wygrała, ale tak to już bywa, zadecydowały detale. Przy bardzo dobrej formie fizycznej Simona jest świadoma straconej szansy na kolejnego szlema, ale wygląda na to, że jednak potrafi jakoś przejść do porządku dziennego nad taką sytuacją. Swoją drogą, zastanawiam się, czy gdyby jednak zagrała w finale, pokonałaby Sofię… Coś czuję, że przy znakomitej dyspozycji, jaką Sofia zaprezentowała podczas AO, byłoby to bardzo trudne. Może Simona również tak to czuje i to zdejmuje z niej trochę niepotrzebnej frustracji? Gra Simony w Dubaju wskazuje na ustabilizowanie formy fizycznej na bardzo wysokim poziomie. Bardzo lubię oglądać Simonę w takiej formie, bo jest to wtedy widowiskowa „flying” Simona – wysoko odbijające się piłki bierze wtedy z wyskoku i czasami po prostu wymiata przeciwniczkę z kortu. I ta wizytówka Simonki – zagrania kończące wzdłuż linii po rozprowadzeniu przeciwniczki. A jeśli jeszcze zagra tak z powietrza, w locie… Bajka.:)
Teraz aktualne jest pytanie: jak Simona ze swoim sztabem rozplanują okres przed RG? Czy można taką formę fizyczną utrzymać przez cały ten okres? Wydaje mi się, że decyzja o odpuszczeniu turnieju w Dausze, po wygraniu Dubaju, jest bardzo, ale to bardzo sensowna. Dubaj Simona wygrała w sposób naturalny, siłą rozpędu, na bazie przygotowania fizycznego i mentalnego do AO, teraz trzeba rozsądnie rozkładać siły i spokojnie przygotowywać się do realizacji ambitnych planów.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)

ostatnia odpowiedź: 24 lutego 2020 [4 komentarze tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Krótko o turnieju w Dubaju. Bardzo ciekawy. Z jednej strony zaskakujący, z drugiej potwierdzający pewne prawidłowości. Dla wielu tenisistek po turnieju wielkoszlemowym następuje trudny czas, po AO dla tenisistek mierzących najwyżej jest on szczególnie trudny – z uwagi na długi okres dzielący ten turniej od kolejnego, tj. RG. Jak ustalać plan treningów i udział w turniejach, by sensownie „trafić” z formą w szlemy? Po AO u kilku tenisistek widać rozprzężenie mentalne i fizyczne. Nie zawsze musi to być niekorzystnym zjawiskiem, nie musi oznaczać jakiegoś drastycznego spadku formy. Turniej w Dubaju obfitował w niespodzianki… No, przynajmniej na papierze... Przypadkiem zerknąłem trochę na typy bukmacherskie i warto pokreślić, że w przypadku meczy ćwierćfinałowych typy bukmacherskie sprawdziły się w stopniu… żadnym. ZERO trafień. Cztery mecze z teoretycznymi niespodziankami (chociaż nie rozumiem nieco wyższych notowań Aryny w meczu z Simoną). Anegdotyczna historia z tymi ćwierćfinałowymi typami. :D) Ale czy ma jakieś znaczenie?
Nie jest chyba jakąś szczególną niespodzianką rozprzężenie widoczne u Sofii Kenin po wygraniu AO. Grała nierówno podczas FedCup, ale przy wsparciu Bethanie udźwignęła presję odpowiedzialności za wynik drużyny. W Dubaju jest jednak usprawiedliwiona – trafiła od razu na Rybakinę, która prezentuje od jakiegoś czasu poziom… hmm… znakomity (kto wie, jak daleko zaszłaby z taką grą w AO, gdyby nie trafiła już w trzeciej rundzie na Ash). Jak dla mnie inne teoretyczne niespodzianki, jak choćby porażki Garbi lub Anette, niewiele oznaczają, wskazują na naturalne „wyciszenie” po AO. O wiele ciekawsze jest obserwowanie tenisistek, które „grają swoje”, z różnych powodów. Albo AO było tylko epizodem, średnio udanym, i teraz mają okazję się rozkręcić, albo też potrafią utrzymać wysoki poziom gry. Z tego punktu widzenia finalistki Dubaju zasługują na szczególną uwagę. Rybakina ma świetny okres, była blisko wygrania kolejnego turnieju. Znakomity występ, „ustrzelenie” Sofii i Pliszki… Minimalna przegrana z Simoną. W ogóle… Czwarty finał w tym roku, w okresie niespełna dwóch miesięcy… To robi wrażenie. A przy tym Rybakina ma świetne warunki fizyczne. Jeżeli będzie dalej na fali wznoszącej, to… :) Nie będzie nudno w tenisie pań, na pewno nie będzie. :))
A zwyciężczyni turnieju? Warto było zerkać na grę Simony. Ale może potraktuję to jako osobny temat…

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Przy kawie – o wypowiedziach różnych i takich sobie.
Podczas AO i krótko po AO padło ze strony tenisistek i trenerów kilka ciekawych wypowiedzi.
Ash i Simona po przegranych półfinałach wypowiadały się w duchu szacunku dla przeciwnika. Oczywiście obie dostrzegały własne błędy, obie zdawały sobie sprawę, że być może w decydujących fragmentach gry zabrakło im zdecydowania. Jednocześnie szybko uświadomiły sobie – tak sądzę – że ten brak zdecydowania był efektem gry przeciwniczek na najwyższym poziomie. Obie – pozwolę sobie użyć szumnego stwierdzenia – potrafiły odważnie stawić czoła realiom sportowym. Uznały, że tego dnia były w jakimś drobnym elemencie gry słabsze od tenisistki, z którą przyszło im się zmierzyć. I potrafiły tę tenisistkę docenić, wyrazić swoje uznanie i szacunek dla zaprezentowanego przez nią poziomu gry. Chociaż w środku czuły na pweno paskudną gorycz porażki tuż przed finałem. Bardziej ten niedosyt odczuwała Simona, tak można wnioskować z jej słów.
Na drugim biegunie trzeba ulokować fatalną wypowiedź Sereny, która nie potrafiła docenić poziomu gry, jaki w meczu z nią zaprezentowała Qiang Wang. Serena uznała, że jej porażka w meczu z Qiang była efektem własnej słabej gry. Ale Serena grała bardzo dobry mecz. Przegrała, ponieważ Qiang była lepsza. Być może ta wypowiedź była efektem szoku po porażce, której się nie spodziewała. Trochę przykro, że również Garbi w jednym z wywiadów zasugerowała, że przegrała finał z powodu własnych błędów. Tutaj, taką mam nadzieję, wyszedł po prostu niepotrzebnie spory żal po przegranym finale w sytuacji, gdy Conchita nakręciła Garbi na wygranie turnieju. Mam przynajmniej taką nadzieję. Jest to o tyle ważne, że lepiej zdawać sobie sprawę z tego, że nawet przy najlepiej ustawionym treningu i będąc w optymalnej formie, można przegrać mecz. Dlaczego? Gdyż tenisistka po drugiej stronie siatki może być jeszcze trochę lepsza. Wtedy analiza własnych błędów popełnionych w meczu jest konstruktywna, pozwala coś przyszłościowo poprawić w swojej grze, w zdrowej atmosferze, zgodnie z aktualnymi realiami. Jeżeli jednak tenisista wbije sobie do głowy, że wszystko zależy wyłącznie od poziomu własnej gry, jeżeli nie docenia przeciwnika, wpada w pułapkę własnego błędnego nastawienia psychicznego. Przede wszystkim przestaje rozumieć źródło własnej porażki (a zapewne także następnych porażek). Porażka przestaje być konstruktywnym bodźcem do poprawy jakichś elementów w grze, a staje się jedynie źródłem frustracji. Bo przecież to moja wina… Bo za mało trenuję, bo źle trenuję, bo coś robię nie tak… A tymczasem trening może być w pełni prawidłowy, postępy widoczne… Jednak są porażki, a skoro są one efektem wyłącznie moich błędów, to może trener źle mnie prowadzi, może trzeba natychmiast coś zmienić. Najlepiej zmienić zupełnie plan treningów, chociaż jest całkowicie prawidłowy, może nawet najlepszy z możliwych. I tak można biec donikąd.
Podczas wywiadów w trakcie dużej imprezy sportowej, podczas wypowiedzi na konferencjach pomeczowych, łatwo powiedzieć coś w sposób nieprzemyślany, to jest zrozumiałe. Nie odnoszę się negatywnie do wypowiedzi Garbi, jedynie zauważam, że coś mnie w tej jej wypowiedzi uwiera, że zapaliła się jakaś lampka alarmowa. Conchita wykonała niesamowicie dobrą robotę, znakomicie zmotywowała Garbi, ale musi uważać, aby nie przeszarżować. Aby przy motywowaniu do ciężkiej pracy, nie wmówiła swojej podopiecznej, że jeśli zrealizuje w stu procentach założenia treningowe, na pewno wygra turniej. Najlepsi trenerzy potrafią w swoich podopiecznych wypracować postawę – nie boję się tego słowa – pokory. Ta postawa wcale nie wyklucza wiary we własne możliwości, ale pozwala także przyjąć spokojniej wyższość przeciwnika lub swój słabszy dzień. Można się wtedy skupić na realizowaniu planu treningowego, bez panicznego poszukiwania sposobów na rozwiązanie nieistniejącego, bo źle nakreślonego i zdefiniowanego, problemu. Rola trenera jest zatem kluczowa, oczywiście wraz z charakterem i osobowością sportowca.
W przypadku Garbi i Conchity opisałem tylko moje wrażenie, zapewne przesadzone. Sądzę, że wyjaśnią sobie całą sytuację. Oczywiście inaczej sprawa będzie wyglądać w układzie innego trenera z inną tenisistką – gdy pewien „trener” wmawia tenisistce rzeczy nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, tworzy mistyfikacje, których jedynym celem jest możliwość budowania swojego biznesu na wizerunku tejże podopiecznej. Jej kosztem. Za wszelką cenę.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

I już wiemy – finał stał na bardzo wysokim poziomie, był znakomitym ukoronowaniem ogromnie interesującego turnieju pań.
Australian Open w singlu pań często generuje emocjonujące finały na satysfakcjonującym nas poziomie. Ciekawe, z czego to wynika? Początek sezonu, sprzyjająca atmosfera turnieju?
Po ubiegłorocznym widowisku można było mieć wątpliwości, czy w najbliższym czasie zobaczymy finał na równie wysokim poziomie. Uważam, że właśnie zobaczyliśmy. Było w tym finale wszystko, co lubimy w tenisie – znakomite wymiany, dramaturgia. Był też taki bardzo ludzki wymiar – żywiołowość i zmagania z własnymi słabościami. Świetny mecz.
Sofijka i Garbi rozegrały mecz, którego przebiegu chyba nikt by nie wymyślił. Dwie mistrzynie. Tak sądzę. Ogromnie cieszę się ze zwycięstwa Sofijki, moim zdaniem to coś bardzo dobrego dla tenisa. Sofijka jest znakomitą tenisistką, jej gra to efekt talentu podbudowanego ciężką pracą. I ta jej ekspresja, żywiołowość… w której chodzi cały czas o jakość własnej gry… Cieszę się również z powrotu Garbi, zasłużyła sobie na ten finał. Była równorzędną rywalką dla Sofiji, być może tylko ona mogła nią być w finale. Wynik punktowy nie odzwierciedla tej równorzędności, ale tak właśnie jest. Wygrana Sofijki była zasłużona, ale ciężko wywalczona. To był efekt nieustającej presji, jaką wywierała Sofija, w każdej praktycznie piłce. Garbi, nawet z jej siłą mentalną i odpornością, nie wytrzymała tej presji. Uważam, że jeżeli nie wytrzymała tej presji Garbi, to nie wytrzymałby jej nikt inny. Obie panie miały „wahnięcia” w grze, ale ostatecznie słabsze momenty we własnej grze Sofiję jakby motywowały do wznoszenia się na wyżyny swoich umiejętności. To, co zobaczyliśmy w piątym gemie rozstrzygającego seta, to była kwintesencja tej wewnętrznej walki. Sofija przegrywa trzy punkty przy własnym serwisie, wygrana wymyka się z rąk. Dla naprawdę wielu, nawet najlepszych tenisistek, to już w praktyce byłby przegrany mecz. A co robi Sofija? Jak największa mistrzyni rozgrywa kolejne piłki na najwyższym możliwym poziomie. Z chłodną głową (taki żywioł!), z pełną kontrolą i dokładnością. Trzy wymiany, w których rozprowadza Garbi po korcie, prowadzi grę tak, jak chce. Później as serwisowy, a na koniec wymiana z zaskakującym, nieschematycznym, kąśliwym zagraniem za siatkę. Efekt – pięć kolejnych punktów, gdy Garbi mogła tylko odprowadzać wzrokiem piłkę, takie „czyściuteńkie” winnery. W takim fragmencie meczu… Wydaje mi się, że ten gem ostatecznie przesądził o losach meczu, był psychologicznie decydujący. Sofija mogła całkowicie zaufać swojej grze, natomiast Garbi straciła zupełnie pewność siebie. Było to widać od razu w kolejnym gemie. Garbi przy własnym serwisie doprowadziła do wyniku 40-15, przy czym wzniosła się jeszcze na wyżyny swojej gry, była świetna wymiana, był as serwisowy. Jednak jednocześnie pojawiło się zdenerwowanie, błędy w wymianach, no i podwójne błędy serwisowe. Myślę, że nawet ewentualna wygrana tego gema przez Garbi nie odwróciłaby już losów meczu. Sofija była wyraźnie na kursie wznoszącym. Ale też nie sadzę, żeby można było mówić o słabszym okresie w grze Garbi. Nawet podwójne serwisowe na koniec… To był moim zdaniem w całości efekt presji, jaką wywarła Sofija i jej rewelacyjnej postawy w kluczowych momentach meczu. To była dodatkowa dramaturgia na koniec finału.
Fascynujący mecz. Znakomity turniej. :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Za nami bardzo dobre półfinały pań. Ich przebieg i wyniki pozwalają w znacznym stopniu odpowiedzieć na pytania, które postawiłem na końcu poprzedniego wpisu.
Półfinałowe widowiska wykazały, że do tego etapu dotarła czwórka tenisistek, które w pełni na to zasłużyły. Owszem, drabinka zawsze w jakiś sposób „steruje” doborem czwórki półfinalistek, ale tym razem nikt nie znalazł się tutaj przypadkiem, dzięki sprzyjającemu układowi drabinki. Oba mecze były „stykowe”, wyrównane. Przyznam, że o ile bardzo wyrównanego meczu spodziewałem się w przypadku spotkania Ash i Sofii, o tyle przebieg meczu Simony i Garbi mocno mnie zaskoczył, oczywiście pozytywnie. Można chyba powiedzieć, że przegrały faworytki, a do finału weszły panie, które wykazały się - jak to się kiedyś mawiało – ogromną wolą walki i sercem do gry. Sofija i Garbi wykorzystały w stu procentach swoje szanse awansu do finału. Sofijka gra z niezwykłym zaangażowaniem, gra „całą sobą”, to może się bardzo podobać. Garbi natomiast wróciła w znakomitej formie mentalnej, potrafi zachować chłodną głowę wtedy, gdy jest to najbardziej potrzebne.
Ash i Simona… Cóż, w tym turnieju to one nie wykorzystały swojej szansy, ale bynajmniej nie w taki sposób, jak Belinda i Elina, o których pisałem wcześniej. W tym przypadku trafiły na naprawdę godne siebie przeciwniczki. Nie ma więc dramatu, tak bywa. Zapewne obie będą musiały odreagować niewykorzystaną szansę, ale zapewne także szybko dojdą do wniosku, że to przeciwniczki tego dnia były minimalnie, ale jednak lepsze, i zasłużyły na awans. Ponadto tenisistki tej klasy, co Ash i Simona najpewniej będą potrafiły wyciągnąć z porażki konstruktywne wnioski. Trzeba przyznać, że u Ash można było dostrzec pewne sygnały wskazujące na możliwe kłopoty, gdy przyjdzie jej się zmierzyć z przeciwniczką grającą agresywnie i maksymalnie zdeterminowaną. Trudno było jednak zakładać jakąś obniżkę formy u Simony, która we wcześniejszych meczach grała znakomicie, bardzo pewnie (porażka z Garbi również nie wynikała z obniżki formy). Obie panie jakby zablokowały się trochę w decydujących momentach gry. Ash grała trochę zbyt biernie (tak mi się przynajmniej wydaje), a Simona jakby była zaskoczona tym, że Garbi walczy o każdą piłkę i w decydujących momentach podejmowała błędne decyzje. Tyle, jeśli chodzi o drobne minusy, reszta to plusy na koncie Sofijki i Garbi. Może także nie zawsze grały perfekcyjnie, ale jednak z głową. Sofija wywierała odpowiednią presję na Ash, a Garbi potrafiła bardzo dobrze mieszać zagrania, na przykład posyłać piłki krótsze lub bardziej płaskie od spodziewanych przez Simonę, przez co ta traciła w ważnych momentach automatyzm w grze.
Podsumowując – do finału dotarły panie najlepsze w przekroju całego turnieju, dwie lepsze z najlepszej czwórki (cóż za truizm mi wyszedł). Tenisistki najwyżej notowane nie sprostały wyzwaniu, gdyby wygrały, to samo można by napisać o nich. A tak naprawdę zadecydowały pojedyncze piłki. Dzięki temu jest ciekawie, jest znakomicie. Świetny turniej pań. Aktualne pozostaje pytanie o to, na jakim poziomie będzie stał finał. Półfinały rozbudziły apetyt na coś znaczącego.
Acha, a w deblu również wysoki poziom, ale tutaj bez niespodzianek. Spotykają się rankingowe jedynki i dwójki. Warto oglądać, chociaż pora dla naszej strefy czasowej nie do przyjęcia, zwłaszcza dla tych, którzy oglądali na żywo półfinały i przez to mieliby przed sobą dwie zarwane nocki ;). Więc może chociaż z odtworzenia… Tak więc – może będą dwa bardzo, ale to bardzo ciekawe finały... Zobaczymy… :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Coraz bliżej finałów AO, przed nami półfinały. Ciekawe, jaki będzie poziom tegorocznych finałów. Jak było w ubiegłym roku? Krótko o moich wrażeniach związanych z finałami pań.
Nikt chyba nie ma wątpliwości, że ubiegłoroczny finał pań w AO był najlepszym finałem w całym roku – poziom niebotyczny, pozytywne emocje do ostatniej piłki meczu. Naomi i Petra uraczyły nas znakomitym widowiskiem, trudno będzie to powtórzyć. Na pewno warto także pamiętać, że ten finał był o dwie klasy lepszy od finału męskiego, był także dłuższy, co jest samo w sobie znaczące. Pisząc to, wyrażam chyba zdanie większości.
Niekoniecznie jednak musicie zgadzać się z moim zdaniem o jakości pozostałych wielkoszlemowych finałów pań. Jeśli miałbym określić poziom pozostałych finałów, to na drugim miejscu ex aequo umieściłbym finały RG i Wimbledonu (no, może trochę wyżej, finał Wimbledonu, ale tylko trochę). Owszem, te mecze nie dostarczyły emocji i dramaturgii, były teatrem jednego aktora. Ale za to na jakim poziomie! Zarówno Ash, jak i Simona rozegrały mecze z gatunku profesorskich, demonstrując to, co w ich grze najlepsze, deklasując swoje przeciwniczki. Czy Ash i Simonie poszłoby równie łatwo, gdyby po drugiej stronie napotkały większy opór? Zapewne nie, ale wydaje się, że i tak by wygrały – wygrały całe turnieje zasłużenie. Finalistki nie mogły im sprostać w tych finałach przede wszystkim dlatego, że ogólnie nie były równie mocne w przekroju całego turnieju, były także słabsze danego dnia, w samym finale. Marketa zapłaciła frycowe za swój pierwszy finał wielkoszlemowy, była wyraźnie stremowana i speszona, Serena natomiast dotarła za daleko w turnieju, nie prezentowała poziomu umożliwiającego jakąkolwiek skuteczną konfrontację ze znakomicie dysponowaną Simoną. Takie mecze mają swoją wartość i z tego powodu uważam poziom obu finałów za bardzo wysoki.
Zdecydowanie najsłabszym ubiegłorocznym finałem był, moim zdaniem, finał USO. Dlaczego? Był przecież ciekawy i emocjonujący. Ale jednak… Dla mnie poziom tego finału, w porównaniu z trzema poprzednimi, był od strony czysto tenisowej niepokojąco niski (jak na finał oczywiście). Doszło do kuriozalnej sytuacji – możliwe było wygranie finału wielkoszlemowego przez tenisistkę, która co najmniej przez połowę tego meczu nie dysponowała W OGÓLE pierwszym podaniem. To jest możliwe, zrozumiałe, ale nie na poziomie finału turnieju wielkoszlemowego. W normalnej sytuacji nawet średnio dysponowana przeciwniczka byłaby w stanie wykorzystać niedyspozycję serwisową rywalki. W tym przypadku to nie nastąpiło, co wskazuje, niestety, na słabość przeciwniczki. Serena nie grała dobrze w tym turnieju, nie była wystarczająco szybka, brakowało jej odpowiedniego rytmu zagrań. O ile pamiętam, w gemie lacostowskim pierwszego seta Bianca zagrała po kolei trzy trochę skrócone piłki, a Serena do żadnej z nich nie doszła prawidłowo, była zbyt wolna. Wiedziała, że nie będzie miała szans w tym meczu, jeżeli trzeba go będzie grać na dystansie trzech setów, po przegraniu pierwszego po prostu nie wierzyła już w możliwość wygranej. Powiem tak – może Bianca wygrała USO zasłużenie, ale patrząc w przekroju całego turnieju, bez uwzględnienia finału. Moim zdaniem Bianca rozegrała najlepszy mecz z Elise Mertens, natomiast półfinał i finał grała na oparach. Wygrała turniej, ale głównie za sprawą słabszej na tym poziomie gry przeciwniczek. Półfinał bardziej przegrała Belinda niż wygrała go Bianca. A finał… Gdyby Bianca trafiła na inną przeciwniczkę, raczej nie miałaby swojego pierwszego tytułu wielkoszlemowego. Co nie znaczy, że mam cokolwiek przeciwko jej tytułowi, absolutnie nie – wykorzystać nadarzającą się okazję to bardzo ważna umiejętność. W tamtym turnieju tej szczególnej umiejętności zabrakło Belindzie oraz Elinie, właściwie to one powinny zagrać w finale. Belinda zagrała jednak zbyt nerwowo i mało zdecydowanie z Biancą, a Elina przegrała swój mecz z Sereną już w szatni. Obie panie prezentowały wcześniej poziom wystarczający do pokonania swoich półfinałowych przeciwniczek. Niewykluczone, że będą kiedyś mocno żałować zmarnowania nadarzającej się okazji na tytuł wielkoszlemowy.
Jak będzie w tym AO? Czy najlepsze tenisistki wykorzystają swoje szanse w półfinałach? Czy spotkają się tenisistki najlepsze w przekroju całego turnieju? Jaki będzie poziom finału?

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Przy wieczornej kawie. Co zaskoczyło mnie szczególnie w tegorocznym US Open? Mecz drugiej rundy Taylor Townsend z Simoną Halep. Co właściwie oglądaliśmy? Oglądaliśmy faworytkę meczu, jedną z kandydatek do wygrania USO, która nie może sobie poradzić z tym, co zwykle określało się mianem gry serve and volley. Może bardziej ogólnie – z przeciwniczką konsekwentnie biegającą do siatki – ale trzymajmy się już nazewnictwa serve-and-volley. Lubię i cenię Simonę jako tenisistkę, powinienem czuć się zawiedziony jej odpadnięciem z turnieju na tak wczesnym etapie. Jednak moje odczucia są inne. Ja tęsknię za taką grą, jaką pokazała Taylor. Oczywiście, zapewne nie za stosowaniem serve-and-volley z aż taką intensywnością, ale za grą, w której ten element ma swoje miejsce i znaczenie. Cieszę się, że Roger wprowadził ten element do swej gry, że jest jeszcze kilku tenisistów, którzy wyraźnie nad tym elementem pracują. U pań odbywa się to z pewnym opóźnieniem i być może dlatego intensywność, z jaką Taylor wykorzystała serve-and-volley w meczu z Simoną była takim zaskoczeniem. Dla zdecydowanej większości widzów to było coś zadziwiającego, coś niespotykanego. Także dla Simony. A przecież tak się kiedyś grywało. Tak – dość dawno temu. Ale nie w czasach prehistorycznych, skoro jeden z mistrzów tego systemu gry zasiada regularnie na trybunach największych aren tenisowych, w tym na trybunach areny własnego imienia. Nasuwa się w związku z tym wiele pytań. Kilka przykładowych. Dlaczego kiedyś tak grano? Z czego obecnie wynika skuteczność takiej gry? Dlaczego, skoro ta gra bywa tak bardzo skuteczna, obecnie tak bardzo sporadycznie ją obserwujemy? Dlaczego niektórzy tenisiści próbują obecnie ten element gry wprowadzać do swojego repertuaru? No i… dlaczego właśnie Taylor Townsend? Spróbuję na niektóre z tych pytań odpowiedzieć z mojego punktu widzenia, zacznę od samej Taylor.
Wiadomo, co wzbudza kontrowersje i co jest problemem – specyficzna postura Taylor. Nie należę do tych, którzy mają jakieś zastrzeżenia co do samej Taylor. Powiedzmy, że odróżniam specyficzne warunki fizyczne od efektów zaniedbań treningowych lub braku… reżimu dietetycznego (bo takie zarzuty kierowano pod adresem Taylor). Nie znaczy to jednak, że patrząc na Taylor na korcie nie odczuwam pewnego… dyskomfortu. Taylor to określony typ budowy, moim (ale nie tylko moim) zdaniem, nie odpowiadający wymaganiom tenisa. Cechy charakterystyczne dla tego typu budowy musiały być u Taylor widoczne już w dzieciństwie, w dobrych szkołach tenisowych nie zostałaby przepuszczona przez sito wstępnych selekcji na etapie młodzików. Dla jej własnego dobra. Ktoś jednak postanowił zapewne zarobić na optymizmie lub łatwowierności jej rodziców czy opiekunów, którzy inwestowali w tenisowe treningi dziecka, gdy tymczasem dziecko to powinno zajmować się inną dyscypliną sportu. Bo też Taylor ma znakomite warunki do uprawiana innych dyscyplin. Jest niezwykle sprawna, szybka. To wymarzony typ do prezentowania się na lekkoatletycznej rzutni – Taylor mogłaby być przykładowo konkurencją dla naszej Anity Włodarczyk. Taylor jest na tyle sprawna i skoordynowana, że nie miałoby znaczenia to, iż jest trochę za niska jak na sugerowane, optymalne warunki fizyczne dla rzutni. Mogę sobie również wyobrazić Taylor, z jej dobrym refleksem, w kilku dyscyplinach zespołowych i wiem, że zrobiłaby w tych dyscyplinach karierę. Dlaczego nie w tenisie? Bo gdy tylko będzie próbować wznieść się na wyższy poziom, sprowadzą ją na ziemię kontuzje. Bo nie ominie swoich uwarunkowań fizycznych. To mi nie odpowiada, bo zawsze jest mi przykro, gdy obserwuję sportowców ciężko od dziecka tyrających, których „kariera” to jedno wielkie pasmo kontuzji. Taylor najwyraźniej chce jednak coś udowodnić. Chce zamknąć usta swoim krytykom i pokazać swoją sprawność sportową i talent, które niewątpliwie posiada. Taylor musiała dość długo i intensywnie trenować grę serve-and-volley, należą się jej za to brawa i uznanie za ambicję. Jej grę się bardzo, ale to bardzo ciekawie oglądało. Aktualne są jednak pewne pytania…
Co się dzieje, że świeżo upieczona mistrzyni Wimbledonu (podkreślam – Wimbledonu właśnie – nie potrafi przejść w drugiej rundzie turnieju wielkoszlemowego tenisistki, bynajmniej nie z czołówki, która po prostu gra konsekwentnie serve-and-volley? Jak to możliwe, że przegrywa z tą tenisistką także inna tenisistka, która już wie dobrze, czego spodziewać się na korcie? Dlaczego kolejna tenisistka – z dużymi perspektywami – ma problemy w meczu z tą tenisistką? Wiem, Simona mogła być zaskoczona stopniem wykorzystania prze Taylor gry serve-and-volley. Rozumiem, że musiało minąć trochę czasu, zanim się z tym oswoiła. Może miała trochę słabszy dzień. Nie w tym rzecz jednak. Simona nie potrafiła „ogarnąć” gry przeciwniczki przy siatce. Dlaczego? Spróbuję podać jedną (choć nie jedyną) przyczynę.
Simona próbowała mijać Taylor przy siatce. To nie jest jednak proste, gdy przeciwniczka potrafi prawidłowo biegać do siatki, gdy efektywnie to wyćwiczyła. Simona próbowała, ale nie ma nawyku takiej gry, musiała improwizować, z trudem szukać rozwiązań. Przy posturze Taylor już samo pójście do przodu, do siatki, może przeciwniczkę zestresować. Być może, gdyby Simona grała spokojniej, a Taylor bardziej nerwowo, mecz zakończyłby się wygraną Simony. Taylor była jednak pewna swojej gry, a Simonę co jakiś czas ogarniała frustracja. Kolejny mecz Taylor – z Soraną Cirsteą – oglądałem „jednym okiem”. Drugim podpatrywałem rozgrywane jednocześnie mecze deblowe tenisistek. Grały między innymi nasze dziewczyny – Magda i Iga. Grały z parą Barbora Strycova i Su-wei Hsieh. Ciekawie oglądało się te mecze jednocześnie. Widać było Soranę, która nie radzi sobie z Taylor – tak, jak wcześniej nie radziła sobie Simona. Sorana nie potrafiła „omijać” piłką Taylor grającej prawidłowo przy siatce. A co w drugim meczu? Basia Strycova i Su-wei to „klasyczne” deblistki – obie, jak to się zwykło mówić – potrafią grać przy siatce. Szczególnie dobra jest w tym Basia, która wygarnia ogromną ilość zagrań, gdy serwuje jej partnerka deblowa i ona jest spozycjonowana przy siatce. Siła Basi jako deblistki polega m.in. na tym, że przeciwniczki muszą ją omijać piłkami. Jeśli przeciwniczka zagra zbyt blisko Basi, ta piłkę zgarnie, bo ma świetny refleks i czucie gry. Dlaczego o tym piszę?
Gdy słyszy się narzekania na uwiązanie tenisistów przy linii końcowej kortu, często twierdzi się, że powodem jest brak umiejętności chodzenia do siatki, gry przy siatce. W domyśle – gra deblowa mogłaby temu zaradzić. Ale to jest tylko jedna strona problemu. Jest coś, co warto podkreślić.
Gra deblowa nie tylko uczy gry przy siatce. GRA DEBLOWA UCZY GRY Z PRZECIWNIKAMI GRAJĄCYMI PRZY SIATCE. W trakcie całego meczu deblowego trzeba zmagać się z problemem jednego lub obu graczy zlokalizowanych przy siatce. Nabiera się automatyzmów związanych z koniecznością omijania piłką przeciwnika przy siatce. Nabiera się automatyzmów prowadzących do radzenia sobie z tymi sytuacjami, na przykład, gdy nie jest możliwe ominięcie przeciwnika. Nabiera się nawyków pozwalających zagrać w sposób dla niego maksymalnie niewygodny – choćby na ciało lub – w zależności od ustawienia przeciwnika – podnieść piłkę albo zagrać piłkę opadającą za siatką. Ale tego wszystkiego trzeba się nauczyć.
Warto dodać, że ani Simonie ani Soranie gra deblowa nie jest obca. Okazuje się jednak, że to wszystko mało. Nie wystarczy GRYWAĆ debla, trzeba go normalnie trenować i grać. Stale, równolegle z grą singlową. Koncentrowanie się całkowicie na grze singlowej, specjalizacja singlowa, traktowanie debla tylko jako sporadycznej przygody, prowadzą do istotnych braków w samej grze singlowej.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eleonor_

Przy przyznawaniu nominacji olimpijskich debla, pod uwagę brane są miejsca poszczególnych tenisistów w indywidualnych rankingach singlistów oraz deblistów ATP na dwa miesiące przed rozpoczęciem igrzysk. Miejsca obu zawodników w rankingach są sumowane i na tej podstawie sporządzany jest ranking par deblowych (jeżeli zawodnik jest wyżej w rankingu singlowym, to bierze się pod uwagę jego ranking singlowy). Na bezpośredni udział w turnieju mogą liczyć 24 pary deblowe, których suma miejsc w rankingach jest najniższa lub jednym z członków debla jest zawodnik z czołowej dziesiątki rankingu deblowego ATP, który może wybrać sobie dowolnego partnera ze swojego kraju. Pozostałe 8 par deblowych jest nominowanych przez ITF i komisję trójstronną, które będą się starały tak dobierać zgłoszenia, aby łącznie w singlu i deblu wystąpiło 86 reprezentantów.
O powyższym zorientujemy się w maju 2020r..:))

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [4 komentarze tej dyskusji]

Właśnie..... Może to pod kątem Igrzysk Olimpijskich???? Nie znam zasad kwalifikacji debli w IO. Mamy Łukasza Kubota i..... Czy HuHu musi mieć jakiś ranking deblowy????

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Queennie, staram się być zdystansowany i nawet mi to ostatnio wychodzi. Na nic specjalnego od strony sportowej się w tym meczu nie nastawiałem, na mecze Sereny patrzę ostatnio trochę jak na zjawiska socjologiczne - to bardzo ciekawa perspektywa. Dzięki temu mogłem z przyjemnością pooglądać Maszę - bez zamęczania się jakimiś negatywnymi emocjami.
Sweet Dreams naprawdę mnie rozbawiło, bo można było tekst na różne sposoby zastosować do tego meczu. Mnie najbardziej odpowiada interpretacja, w której organizatorzy cyrku bez ogródek ogłaszają Serenie, że jest przez nich traktowana przedmiotowo i posługują się nią jak narzędziem do nabijania kasy. A już na pewno może jej to śpiewać PM :D))). Od wielu lat :D))

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [26 komentarzy tej dyskusji]

Uwierz mi Hippkku,jestem przynajmniej nastawiony do swiata ale jak widze Sereniche to diabel we mnie wstepuje...... Diabel To malo.....

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Queen Marusia

Uwierz mi Hippkku,jestem przynajmniej nastawiony do swiata ale jak widze Sereniche to diabel we mnie wstepuje......
Diabel To malo.....

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [26 komentarzy tej dyskusji]

Słyszę jako podkład dźwiękowy "Sweet Dreams" Eurythmicsu. Duży nietakt wobec jednej z aktorek spektaklu czy deklaracja włodarzy i mediów? Some of them want to use you.............. Spokojnie, dystans...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Słyszę jako podkład dźwiękowy "Sweet Dreams" Eurythmicsu. Duży nietakt wobec jednej z aktorek spektaklu czy deklaracja włodarzy i mediów?
Some of them want to use you..............
Spokojnie, dystans i pozytywne nastawienie :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [26 komentarzy tej dyskusji]

Zawsze z Nia !!!!!!! Walka z silami zla trwa !!!!!! Kochamy nasza Maszke,no matter what .

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Nastawiłem się na ciekawy mecz Camili, a tu takie coś... Nie chciało mi się oglądać. Jej sukienka była chyba i tak najlepszą częścią tego meczu :D))

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [26 komentarzy tej dyskusji]

Wiesz,To podobnie jak dwa lata temu z Halep . Ale tylko pozornie podobnie , wiem ze doskonale mnie rozumiesz. Gdyby Masza Ja rabnela To wiesz co by sie dzialo... Jeszcze dzisiaj USO moze sie dla mnie...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Queen Marusia

Wiesz,To podobnie jak dwa lata temu z Halep .
Ale tylko pozornie podobnie , wiem ze doskonale mnie rozumiesz.
Gdyby Masza Ja rabnela To wiesz co by sie dzialo...
Jeszcze dzisiaj USO moze sie dla mnie skonczyc I reszte bede sledzil,fotografowal i ogladal z pozycji kibica olewacza zombie.
A teraz jestem na HUhu,Zaraz wpadne na MF.
Kamila mnie oslabila,nawet nie zdazylem zrobic fotek w tej sukience-masakrze.:(((((

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [26 komentarzy tej dyskusji]

Perfekcyjna odpowiedź :)))))))

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
hippekk

Hello Queennie :)
Super że jesteś w samym centrum wydarzeń :). I w swoim żywiole. Niecierpliwie czekam na fotki Twojego autorstwa. Zapowiedź kapitalna! :)))

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [26 komentarzy tej dyskusji]

Czesc Hippciu !!!!! Fajnie ze jestes,mozna powiedziec ze szlem sie zaczal:) Bede tu wpadal i zapraszam oczywiscie do moich galeryjek !!!

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Queen Marusia

Czesc Hippciu !!!!!
Fajnie ze jestes,mozna powiedziec ze szlem sie zaczal:)
Bede tu wpadal i zapraszam oczywiscie do moich galeryjek !!!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [26 komentarzy tej dyskusji]

A propos Viki Azarenki… Przyznam się, że swego czasu nie była to – oględnie rzecz ujmując – moja ulubiona tenisistka. Sporo mnie w jej zachowaniu raziło, nie wzbudzała mojej sympatii. Z czasem jednak...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Tina.

O zgrozo !!! Jak mogłeś napisać tak drastyczny komentarz ? ...Po przeczytaniu byłam w szoku nawet wyszła mi gęsia skórka :D

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [26 komentarzy tej dyskusji]

Jak już tak piszę, to napiszę, że pisałem, że Vika ma po powrocie po macuerzyńskim zaskakujące (albo i nie) problemy z dojściem do topu, a nawet z utrzymaniem się w top40, a w Stuttgarcie już mi się...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Tom.

Jak już tak piszę, to napiszę, że pisałem, że Vika ma po powrocie po macuerzyńskim zaskakujące (albo i nie) problemy z dojściem do topu, a nawet z utrzymaniem się w top40, a w Stuttgarcie już mi się wydawało, że nabrała szybkości ("nacisnęła na wiadomo co" ;))), ale właśnie wtedy doznała jakiejś kontuzji mięśni piersiowych albo żebrowych przy serwach i od tego czasu gra słabiej. No i dodałem że z byłych matek to tylko chyba Kim udał się powrót na korty w "starej mocy". See Serena. Ale może są inne przykłady oprócz Kim ;) Ot co napisałem i skasowali ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [26 komentarzy tej dyskusji]

Czyli w/g tego portalu ..praktyczny ;)

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.