Z notatnika piknika (4): Dżuma w Breslau.

autor: Hatemaster | 2015-03-12, 17:41 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Sezon 95 jest sezonem, w którym zdają się urzeczywistniać olbrzymie ambicje Tomka Golloba. W kraju nie ma sobie równych, jest w szczytowej formie. 20 maja zwycięża w pierwszym w historii turnieju GP. Odżywają nadzieje fanów czarnego sportu na sukces Polaka na arenie międzynarodowej. Niestety...Z jednej strony Gollob pokazuje to, co w żużlu jest najlepsze czyli szaleńcze pościgi, brawurowe ataki i jazdę na pograniczu ryzyka. Z drugiej zaś strony nie kalkuluje, nie odpuszcza, chce wygrać za wszelką cenę (co w sumie jest chwalebne i co sprawia, że kibice tłumnie jeżdżą za nim), a to często skutkuje kolizjami i utratą wywalczonych wcześniej pozycji. Brak kompleksów i respektu młodszego z braci nie podoba się rywalom. Do tego dochodzą politycznie niezbyt poprawne wypowiedzi seniora rodu, które zaogniają i tak gorącą atmosferę wokół zawodnika... Mało komu podoba się seryjne zwyciężanie 24-latka. Zazdrość, zawiść - typowo polskie ścinanie równo głów. Gollob odwraca naturalny porządek rzeczy - wygrywa z zadufanymi w sobie "mistrzami", robi to na dodatek w sposób spektakularny, dla niektórych to nie do zniesienia... Szerzą się opinie o niebezpiecznej jeździe Tomka, mimo, że w tamtym czasie było wielu zawodników bardziej agresywnych... Sezon 95 jest końcowym stadium odrzucenia Golloba przez tzw środowisko...
.
16 lipca wybieram się po raz drugi w tym roku do Wrocka, tym razem na finał IMP, święto żużla w Polsce. Tak powinno być, tak prawie zawsze było. Pospieszny 10.25 relacji Gdynia-Wrocław jest pociągiem "żużlowym", zabiera fanów z Gdańska, Bydgoszczy, Gniezna, Poznania (oprócz Poznaniaków dosiadają się także kibice z Gorzowa), Leszna i Rawicza. Pogoda niezbyt zachęcająca, co jest typowe w lipcu, stąd też garstki kibiców z ww miast. Siedzę w przedziale z dwoma kolegami z Gdańska, wspominamy dawne dzieje. Chłopaki jadą kibicować Gollobowi, który jeździł dla Wybrzeża. Z sąsiednich przedziałów słychać śpiewy, ogólnie atmosfera jest wesoła, kibice z różnych ośrodków pozdrawiają się i swobodnie rozmawiają. Tak też powinno być...
Zielony pociąg przez torowiska mego kraju mknie, by po trzech z okładem godzinach zawitać we Wrocławiu. Jeszcze tylko składam hołd Zbyszkowi Cybulskiemu na peronie trzecim, kupuję bułę z podejrzaną zawartością zwaną tutaj knyszą i udaję się na stadion. Tym razem odpuszczam spacer, jadę bimbą zagryzając rzeczoną knyszę...
Na stadionie około 5-6 tysięcy kibiców, mało miejscowych z racji chyba braku Spartanina w stawce turnieju... Siedzę sobie na przeciwległej prostej, blisko schodów, by w razie deszczu szybko ewakuować się pod dach.
Zawody zaczynają się niespiesznie, bez większych emocji, faworyci wygrywają, outsiderzy przegrywają. W 8 biegu niespodzianka miła dla mnie: Tomasz Fajfer wygrywa z dobrze dysponowanym tego dnia Jackiem Gollobem! Może dziś doczekam się dobrego występu Gnieźnianina w finale IMP? Dotychczas najlepszym miejscem było piąte Eugeniusza Błaszaka w 79 i to samo Leona Kujawskiego w 81. Radość jest wielka, nie powiem.
Bieg 10 przynosi wreszcie emocje: prowadzący od startu Gollob daje się wyprzedzić "na kresce" Świstowi! Niespodzianka? Raczej nie - Świst jedzie świetny sezon, co cieszy mając na uwadze potworny dzwon z jego udziałem w Wiener-Neustadt, po którym długo grał w szachy z Ponurym Żniwiarzem...
Kolejne wyścigi toczą się niemrawo, do tego spada deszcz zmieniając nawierzchnię w błotnistą breję. Zawodnicy jadą asekuracyjnie, gęsiego, decyduje start. Nuda.
.
Aż wreszcie nieoczekiwanie staje się coś, co przyprawia mnie o zgagę a w ostatecznym rozrachunku o niestrawność. Z początku dolegliwości swoje tłumaczę tym, że zawartością knyszy był pies zmielony razem z budą i łańcuchem, a w najlepszym przypadku padnięty koczkodan błotny z wrocławskiego zoo. Tak sobie tłumaczę i wiele bym dał, by tak właśnie było...
.
Wyścig 18. Jadą: Sawina (8), Krzyżaniak (6), Fajfer (5) i Olszewski (3). Sawina ma szanse na brązowy medal ale musi wygrać, by pojechać w biegu dodatkowym z młodziutkim Dobruckim. Krzyżaniak po dwóch zerach kolejne dwa wyścigi wygrywa efektownie z dużą przewagą. Fajfer już pokazał się dzisiaj z dobrej strony. Kto wygra?
Start! Najlepiej spod taśmy wychodzi Fajfer, Sawina drugi. Cieszę się, a jakże! Na takim błocie nie ma szans na jakąkolwiek walkę! Fajfer powiększa przewagę do kilkudziesięciu metrów a ja z radości chcę mu wpisać trójeczkę. Nagle Fajfer zaczyna się oglądać za Sawiną, robi to kilka razy, przemykając na prostej pod moim nosem widać jak zamyka manetkę! Na wirażu ogląda się jeszcze raz i jedzie bez sensu "w kieretyny"! Sawina jeszcze go nie wyprzedza, ale się zbliża! Na następnym okrążeniu Fajer znowu się odwraca, macha ręką (!!!) i znowu kopie się pod bandą! Tym razem Sawina wykorzystuje to i wygrywa! Wśród kibiców konsternacja, niektórzy zwracają się do mnie słowami: co ten twój Faja odpier$%lił?? ! Ja ostentacyjnie chowam do plecaka czerwono-czarny szalik, zaczyna mi być niedobrze... Jeszcze biję się z myślami, ze mógł to być przypadek, że na takim torze każdemu mogło się zdarzyć... Każdemu? Hmmm... Owszem, ale czy w taki sposób?
.
Jak się okazuje, bieg 18 stanowił zaledwie preludium koncertu, który miał się już wkrótce rozegrać na dobre...
.
Wyścig 20. Jadą: Świst (11), Rempała (6), Krzystyniak (4). Kowalik (3) nie wyjeżdża w ogóle na tor, start w trzyosobowym składzie. Faworyt jest oczywiście jeden, Piotr Świst. Jeśli wygra, zrówna się punktami z Tomaszem Gollobem i obaj pojadą w barażu o złoto. Spod taśmy wyskakuje najlepiej Rempała! Gdzie jest Świst? Daleko, nawet za Krzystyniakiem! Czyżby po tytule? Na drugim łuku Krzystyniak zalicza bączka, sytuacja niebezpieczna, ale Świst jest tak daleko, że spokojnie wymija Janka i nie dochodzi do kolizji. Krzystyniak, jak prawie każdy ze starej leszczyńskiej brygady, nie radzi sobie na kopie, usprawiedliwienie przyjęte. Rempała natomiast jest o długość prostej przed Świstem. Wtem odwraca się, hamuje nogami, zamyka manetkę i spogląda na silnik - w takiej właśnie kolejności! Swist się zbliża! Rempała ponownie pokazuje, że ma niby problemy z silnikiem, zwalnia wyraźnie, odwraca się jakby czekając na Śwista. Ten w końcu dogania go, wyprzedza i pędzi po 3 punkty! Wyprzedzonemu Rempale w cudowny sposób naprawia się silnik i jedzie jak w pierwszej fazie biegu...
.
Szukam jakiejś torby, by się wyrzygać...
.
To jeszcze nie koniec. W parkingu jakieś przepychanki, w których bryluje starszy jegomość z burzą siwiuteńkich włosów, zwany w środowisku "Papą". Z mojej perspektywy szczegółów nie widać, słychać za to niemiłosierne gwizdy! Publiczność tradycyjnie niechętnie nastawiona do Golloba, tym razem zasadniczo po jego stronie! Ktoś przybiega i mówi, że Jacek pociągnął komuś z bańki! Nie chce mi się wierzyć, ale kto tam wie? Może tak faktycznie było? Zobaczę w domu na powtórkach, które nagrywają się na VHSie...
Czekamy na bieg dodatkowy. Wyjeżdżają, kibice gwiżdżą, ja zielenieję i czkam. Bieg wygrywa Gollob zdobywając po raz czwarty z rzędu tytuł IMP. Po skończonym wyścigu nie podaje ręki Świstowi...
Wyjazd samochodem do dekoracji, Gollob ze Świstem kłócą się, Papa stoi przy samochodzie i coś mocno gestykuluje... Poza nudnościami ogarnia mnie zgroza: dwaj medaliści zamiast pozdrawiać kibiców skaczą
do siebie jak rozjuszone koguty... Na podium brawa dostaje tylko Dobrucki i tylko jemu Gollob przybija piątkę...
.
Po meczu wybieram spacer na dworzec. Kawał drogi, ale co tam. Muszę ochłonąć. Idę z kibicami z różnych miast. Większość klnie na czym świat stoi, zdecydowana większość mówi, że jakby nie było, skończyło się sprawiedliwie...
.
Do domu docieram o 1.30. Od razu włączam magnetowid i ku przerażeniu domowników oglądam nagrany finał do rana... Jeszcze długo mi się odbija...
.
Post scriptum:
- nie ma zwycięzców, są tylko przegrani, najbardziej przegranymi są kibice...
- Jacek faktycznie wali z bańki faceta, stoi przy nim Tomek. Tomek później twierdzi, że nie było go przy "incydencie w parkingu".
- Świst żali się na faketa, którego rzekomo pokazał mu Papa.
- Przed biegiem dodatkowym o złoto Rafał Dobrucki mówi znamienne słowa: "Tomkowi należał się ten tytuł i go sobie wywalczył".
- Gollob już po biegu o złoto na pytania o spółdzielnię mówi: "Nawet jeśli cały parking pojedzie przeciwko mnie, to tak się przygotuję, że ani jednego punktu nie stracę".
- Jacek Rempała zostaje "burzliwie" przywitany w Bydgoszczy na meczu ligowym i jak się później żali "zostaje trafiony morelem"!
- Gollob doświadcza jeszcze raz chamstwa i małostkowości rywali zarabiając liścia od Craiga Boycea przy audytorium a nie np w szatni.
- W kolejnym sezonie Sawina i Fajfer jeżdżą w tym samym klubie. Moim.
- Od sezonu 95 Rafał Dobrucki staje się moim ulubionym zawodnikiem. Tak jest do dziś. W ogóle Rafał jest bardzo lubiany w Gnieźnie...
- Na wyjazdy zabieram wielki termos i kanapki, kończę z knyszami na dworcach.
.
I tyle w temacie...
 
Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
21 GUNS RSKŻ

Wanio jak Wanio,ale teraz Olkowicz jest zawsze"gdzieś w odległej" galaktyce...:)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [6 komentarzy tej dyskusji]

...niejaki Szaranowicz Wlodek, a wiec jakby nie bylo obecnie szef redakcji sportowej TVP - metode gumowego ucha praktykuje cale zycie, a potem opowiada co mu sie o to ucho obilo "mowil nam..." i dodaje,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
baraboszkin

...niejaki Szaranowicz Wlodek, a wiec jakby nie bylo obecnie szef redakcji sportowej TVP - metode gumowego ucha praktykuje cale zycie, a potem opowiada co mu sie o to ucho obilo "mowil nam..." i dodaje, rozwija, upieksza, koloryzuje uslyszane przypadkiem dwa slowa, a co najgorsze ujmy mu to nie przynosi, wrecz przeciwnie, co do Kostrzewy, zdaje sie ze jego zmiennikiem byl niejaki Krzysztof Wanio, ten to byl dopiero model we wrzatku kapany, on tak przezywal swoj wlasny komentarz, ze jechal bez trzymanki z zamknietymi oczami slowotokiem zaczepiajacym o wszystko, co mu w tej jezdzie na jezyk wpadlo, w ten sposob zgodnie z jego komentarzem np.Polonia Pila w Polsacie mogla przejechac cale spotkanie jako Polonia Przemysl, a Wanio niezlomny nawet sie w jezyk nie ugryzl, bo co sie bedzie gryzl, pomylki ludzka rzecz, jak zawodnicy ruszali spod tasmy to on juz byl w innej galaktyce;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [6 komentarzy tej dyskusji]

"Fachowcem" od żużla był wtedy w Polsacie Jacek Kostrzewa. Lubił się chwalić na antenie, że któryś z zawodników mówił mu coś w prywatnej rozmowie. Brat, który był wtedy funkcyjnym we Wrocku opowiadał...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
jerseyus

"Fachowcem" od żużla był wtedy w Polsacie Jacek Kostrzewa. Lubił się chwalić na antenie, że któryś z zawodników mówił mu coś w prywatnej rozmowie. Brat, który był wtedy funkcyjnym we Wrocku opowiadał jak te "prywatne" rozmowy wyglądały. Stał sobie np. Hans i z kimś rozmawiał, a red. Kostrzewa kilka metrów dalej zamieniał się w jedno wielkie gumowe ucho hahaha.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [6 komentarzy tej dyskusji]

Można gdzieś zobaczyć to cudo w sieci? Szczególnie chodzi mi o bydgoskie komentarze ;)) Mam tylko wersję polsatowską - swoją drogą widać, jak od tamtej pory zmienił się sposób komentowania żużla. Pozdrawiam!

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
jerseyus

Jest to finał, którego dokładną datę mogę recytować w nocy o północy, ponieważ dzień wcześniej poznałem moją obecną żonę, a że pochodziła z nieżużlowego rejonu to trzeba jej było ten żużel oczywiście pokazać. Z tego też powodu niewiele pamiętam z tego co się działo na torze hihihi. Muszę przyznać, że ryk silników zniosła dzielnie (legenda rodzinna głosi, że moja babcia, jeszcze w latach 50-tych, podczas oglądania swojego pierwszego wyścigu schowała się pod ławkę :)) Na szczęście ta sama legenda głosi, że babcia podczas następnych biegów była już gniazdowym na sektorze hahaha).
P.S.1. W programie reklama Polmosu Wrocław - bezcenne :)
P.S.2. Z Tomkiem w tamtych czasach bywało wesoło. Pamiętam jak w 1993 w czasie meczu ligowego przymykał do płotu niesamowicie szybkiego wtedy Darka Śledzia. Za pierwszym razem były tylko gwizdy, ale za drugim cały stadion skandował Gollob ch.j!!! Myślę, że nikomu przed nim ani po nim nie udała się taka sztuka :)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
baraboszkin

...pamietam, faktycznie w tym finale nie bylo ani jednego zawodnika gospodarzy, stad zainteresowanie wroclawian bylo nijakie, dwa dni przed finalem nieoczekiwanie zmarl zmierzajacy po trzeci z rzedu tytul dla Sparty - Ryszard Niescieruk, wiec we Wroclawiu nastroje byly grobowe, jakby sie swiat skonczyl, do tego pogoda pod psem, niesportowa jazda zawodnikow i atmosfera w parkingu dopelnily obrazu nedzy i rozpaczy, katowicki "Sport" opisujac te farse, juz w tytule zaznaczyl, ze oto podczas wroclawskiego finalu IMP: "Niebo zaplakalo nad Niescierukiem"...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Można gdzieś zobaczyć to cudo w sieci? Szczególnie chodzi mi o bydgoskie komentarze ;)) Mam tylko wersję polsatowską - swoją drogą widać, jak od tamtej pory zmienił się sposób komentowania żużla.
Pozdrawiam!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [6 komentarzy tej dyskusji]

Nakręcała to bydgoska firma Waldi.Jest rzut butelką słynna główka Jacka i wywiad Perły PAPY

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Haha, pity były tyż, ale mnie się cosik źle kojarzyły ;))) A skoro, jak mówisz, to był tapir, to ja się nie dziwię - bydlaka jadam tylko w majeranku a nie w keczupie ;)))))
.
A co do klanu: jeśli Władek komuś coś pocisnął, to trzeba było pocisnąć w ten sam sposób Władkowi, zamiast robić spółdzielnię przeciwko Tomkowi... Tomek wtedy był raczej milczkiem i ponurakiem, tylko po prostu wygrywał na torze. Niektórzy zazdrośnicy mogli najzwyczajniej w świecie też z nim wygrać NA TORZE, ale niestety musieli uciekać się do kombinacji. Klanowi trzeba oddać to, że trzymali się razem jak nikt, to widać, gdy Jacek "broni" (???) Tomka, waląc z baśki kolesiowi w parkingu. Parę lat później Tomek (już w barwach Unii Tarnów) też staje w obronie Jacka. Władek to już w ogóle był ich bodyguardem: widać go WSZĘDZIE przy okazji jakichkolwiek dziwnych sytuacji związanych z Gollobami...
Wydaje mi się, że to głównie senior robił siarę wokół klanu. W 93 Papa pełnił rolę menago w Polonii, robił to w taki oryginalny sposób, że część zawodników (m.in. Waldek Cieślewicz) musiało się zbuntować i zagrozić, że jak ten nie ustąpi ze stanowiska, to nie wystartują w meczu. Władek o dziwo ustąpił, nowym menago został Tillinger, ale gromy skrupiły się na Tomku, jak zwykle, mimo że tata zawinił...
.
W każdym dyscyplinie sportowej są takie ananasy...
.
Świst z ferajną więcej osiągnąłby wygrywając z Gollobem, zamiast układać się. Tym bardziej, że w rundzie zasadniczej wygrał z nim wyścig!
Rok później był finał w Warszawie a w nim słynny wyścig Tomka z Łabędzkim, z którego Tomka sędzia wyklucza. Czy słusznie? Z powtórek nie można tego jednoznacznie stwierdzić. Niemniej, wtedy Drabik BYŁ najlepszy bez względu na wszelkie okoliczności, wygrał zasłużenie i triumfował podwójnie. Wygrał po sportowemu. I tak powinno być. Bez uprzedzeń i profesjonalnie ;))
.
Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Trza było pitę,a nie knyszę kupić...:)I to nie był koczkodan tylko tapir...:))Super się czyta,a swoją drogą to klan też sobie zapracował na takie traktowanie...co nie zmienia faktu,że ze sportem miało...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
21 GUNS RSKŻ

Trza było pitę,a nie knyszę kupić...:)I to nie był koczkodan tylko tapir...:))Super się czyta,a swoją drogą to klan też sobie zapracował na takie traktowanie...co nie zmienia faktu,że ze sportem miało to niewiele wspólnego.Pozdrawiam.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

ostatnia odpowiedź: 13 marca 2015 [1 komentarz tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Opcje tytułu bloga były takie:
- z notatnika piknika
- z diariusza janusza
- z kajecika szalika
- z wymborka kibolka
- z notesika ultrasika
- z pamiętnika starego piernika (haha, Grześ miał nosa)
;)))))))

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [11 komentarzy tej dyskusji]

Nie przeszkadzało by mi, ale wolę ten notatnik...piernikowy byłby raczej mało obiektywny;)))...ale za to bardziej widowiskowy...z opisami pokazów lotniczych włącznie;)))))))))

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Następny blog o wpierd@lu, jaki fundowała prawie zawsze Unia Startowi ;))) Przygotowuję właśnie statystyki, pośmiejesz się WRESZCIE!!!!!!
.
Witam Szanownego Kolegę! Dzięki za odwiedziny!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [11 komentarzy tej dyskusji]

Jak zwykle na tapecie najgorsze lata Unii. Na szczęście chłopaki z Bydgoszczy mogą się z tych blogów cieszyć. Może chociaż w malutkim ułamku osłodzi im to wyczyny Gramzy:D

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
BDG

nie nerwuj sie Kolego...
nikt Wam nie zabierze sukcesow osiagnietych przez Unie z Leszna ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [11 komentarzy tej dyskusji]

Jak zwykle na tapecie najgorsze lata Unii. Na szczęście chłopaki z Bydgoszczy mogą się z tych blogów cieszyć. Może chociaż w malutkim ułamku osłodzi im to wyczyny Gramzy:D

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
BDG

nie chodzi o obserwowanie, tylko zdarza sie, ze przez kilka dni tutaj nie zagladam... niestesty, brak czasu :(
ale spoko, nadrobi sie ;))

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [6 komentarzy tej dyskusji]

Zapomniałem, że mnie nie obserwujesz jak Big i gregbyd ;( Teraz będę powiadamiał. A właściwie teraz to zrobię: następny odcinek będzie o porażkach Startu z Unią, (to tak dla Zapory na dobry humor), już...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Zapomniałem, że mnie nie obserwujesz jak Big i gregbyd ;(
Teraz będę powiadamiał. A właściwie teraz to zrobię: następny odcinek będzie o porażkach Startu z Unią, (to tak dla Zapory na dobry humor), już prawie skończone.
Później myślę, by coś o Dołku nagryzmolić, ale nie mogę znaleźć kilku programów z Bydzi z lat 80-tych (gdzieś są, znalazłem na razie jeden z 89 z meczu ze Staleczką)...
Pozdro!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [6 komentarzy tej dyskusji]

gdybym wiedzial wczesniej to czytalbym "trojke" juz kilka dni temu... ;) teraz mialem mniej czasu, ale gdyby bylo powiadomienie na mailu to z ciekawoscia bym zajrzal... ;))

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

No patrz, a un godoł o "morelu", hahaha ;))))) Może dostał z przejrzałego Ginger Golda i nie rozpoznał, co zacz?
Tego "morela" zapamiętałem tak samo jak finał ;))
Śmichy chichy, ale w następnym sezonie czekałem na Golloba, który tak się przygotowuje, że punktu nie oddaje. Jak było, wiemy: finał w Warszawie też jest warty opisania, szczególnie kolizja z Łabędzkim...
Pozdro!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [3 komentarze tej dyskusji]

Chłopak, który go trafił stał obok mnie. Młodzi przynieśli jabłka, które przed prezentacją rozdawali w zaplanowanym już wcześniej celu. Najpierw poszło konfetti, a potem owoce. Rzucało chyba dwudziestu,...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Big Lebowski

Chłopak, który go trafił stał obok mnie. Młodzi przynieśli jabłka, które przed prezentacją rozdawali w zaplanowanym już wcześniej celu. Najpierw poszło konfetti, a potem owoce. Rzucało chyba dwudziestu, jeden trafił. Wesoło było, bo goście spłoszyli się jak chabeta na Służewcu. W tył na lewo i do parkingu. Młode, szalone i czasem głupie lata...
Może w weekend ogarnę temat. Na pewno dam znać. Pzdr!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (1|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [3 komentarze tej dyskusji]

Rempała dostał w łeb z "morela" - sam mówił! Ciekawe, kto tego "morela" rzucał? Haha, od tamtej pory klan Rempałów miałem w d...użym poważaniu! Czekam na Twój blog z niecierpliwością!

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
BDG
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Rempała dostał w łeb z "morela" - sam mówił! Ciekawe, kto tego "morela" rzucał? Haha, od tamtej pory klan Rempałów miałem w d...użym poważaniu!
Czekam na Twój blog z niecierpliwością!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [3 komentarze tej dyskusji]

Hmm. Nic dodać, nic ująć. Doskonała retrospekcja. Fajne wspomnienia. Z całej stawki zawodników, tylko Rafał Dobrucki olał spółdzielnię. Reszta "żużlowców" albo do niej przystąpiła, albo po cichu jej kibicowała....

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Big Lebowski

Hmm. Nic dodać, nic ująć. Doskonała retrospekcja. Fajne wspomnienia. Z całej stawki zawodników, tylko Rafał Dobrucki olał spółdzielnię. Reszta "żużlowców" albo do niej przystąpiła, albo po cichu jej kibicowała. Tomek na szczęście w dodatkowym nie dał żadnych szans Świstowi i powrót do Bydgoszczy nasza rebiata miała bardzo radosny. Jacek rzeczywiście pociągnął z baniaka mechanikowi(chodził do kogo trzeba z walizką) Śwista, któremu długo pamiętano to s...syństwo. Parę lat później w parkingu oberwał w ryj od jednego z przedstawicieli byłego bydgoskiego półświatka. Dodam, że tydzień po wrocławskim finale, Unia Tarnów przyjechała na ligę do Bydgoszczy. Podczas spaceru przed prezentacją(na wysokości młyna) Rempała rzeczywiście dostał jabłkiem i to centralnie w łeb. Pierwszy i jedyny raz, byłem wtedy świadkiem ucieczki zawodników gości z powrotem do parkingu. Przed trybuną główną zameldowali się tylko gospodarze. Pamiętam, że na trybunach, aż huczało.
Niebawem(jak czas pozwoli) napiszę o moich perypetiach związanych z wyjazdem też na finał IMP we Wrocku, ale rok wcześniej. Pzdr!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (4|0)

ostatnia odpowiedź: 12 marca 2015 [3 komentarze tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Eberhard Mock.

Wg mnie, jak mieli coś do Golloba, słusznie czy nie, to powinni mu michę wyklepać w szatni po "kryjomu" a nie robić takie szopki.
A szczytem wszystkiego była chamówa Boycea, przy aprobacie innych Panów Żużlowców. Boyce nie był świętoszkiem, też potrafił na gnata pojechać, ale doskonale widział, że młodszy Gollob bije go i wszystkich wokół na głowę talentem. Zazdrość po prostu to jest, nic innego.
Dzięki za odwiedziny!

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (4|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [6 komentarzy tej dyskusji]

przypomniales temat... faktycznie, Rempale silnik cudownie "ozdrowial" ;) zawsze byly uklady i ukladziki... "wszyscy przeciwko Gollobom" to polski serial trwajacy kilka dlugich lat fajnie sie czytalo...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
BDG

przypomniales temat...
faktycznie, Rempale silnik cudownie "ozdrowial" ;)
zawsze byly uklady i ukladziki... "wszyscy przeciwko Gollobom" to polski serial trwajacy kilka dlugich lat
fajnie sie czytalo ;)

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (3|0)

ostatnia odpowiedź: 12 marca 2015 [6 komentarzy tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.