Mark Spitz – euforia w cieniu tragedii

autor: ziemo86 | 2018-12-26, 21:39 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Podczas igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972 roku pływak Mark Spitz wywalczył siedem złotych medali, bijąc w każdym z finałów rekord świata. Nikt nie przypuszczał, że dzień po historycznym sukcesie Amerykanin o żydowskich korzeniach będzie musiał w popłochu uciekać z Niemiec.

Niewiele też brakowało, a „Mark the Shark” wywiózłby z Monachium o jeden krążek mniej. Spitz obsesyjnie bał się porażki, a do stanięcia do rywalizacji po raz siódmy przekonał go jego mentor i trener – Sherm Chavoor.

– Przed każdym startem mówiłem, że nie chcę płynąć, ale zazwyczaj się zgrywałem – opowiada. – Wtedy jednak byłem śmiertelnie poważny. Miałem za sobą sześć konkurencji i sześć złotych medali na szyi. Z takim wynikiem byłem bohaterem, a jak popłynąłbym w siódmym finale i nie wygrał, to wróciłbym do kraju jako wielki przegrany.

Czytaj dalej...

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.