Młoda Piłka - efekt pomysłu

autor: Hannover Forever | 2017-02-25, 12:24 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Od razu chciałbym przeprosić za obsuwę – ostatnio mam sporo do roboty i zabrakło czasu. Kolejny tydzień raczej będzie luźniejszy, więc też tekst powinien być o czasie.

„Zagadka” z ostatniego artykułu była tak łatwa do odgadnięcia, że nawet nie zamierzam was dalej trzymać w niepewności, o ile oczywiście jakimś cudem ją mieliście ;) Każdy wie, że chodzi o niemiecką Bundesligę. Ale do rzeczy…

Co jakiś czas w piłce u naszych zachodnich sąsiadów pojawiają się kluby „sztuczne”, zbudowane dzięki ogromnym pieniądzom od sponsora. Najnowszym przykładem jest sponsorowany przez koncern Red Bulla projekt z Lipska, za to trochę starszym jest klub z Sinsheim, czyli TSG Hoffenheim. Pomiędzy nich wcisnął się jeszcze zespół FC Ingolstadt, który jednak idzie inną drogą niż dwa poprzednie zespoły, ponieważ nie postawił na szkolenie.
Co prawda drugi z klubów powstał już bardzo dawno, w 1899 roku, ale dopiero dziewięć lat temu wywalczył sobie miejsce w Bundeslidze i osiadł w niej na stałe. Zrobił to z dużą, a właściwie całościową, pomocą Dietmara Hoppa, który jest założycielem jednej z najbardziej znanych firm informatycznych na świecie, czyli SAP. Nie przełożyło się to jednak na gwiazdorskie kontrakty i sprowadzanie światowych sław – wręcz przeciwnie. Podobnie jak klub z Lipska TSG postawiło na młodzież. A jednym z owoców tej koncepcji jest Nadiem Amiri.

 

Nadiem Amiri urodził się w drugim największym mieście Nadrenii-Palatynatu, czyli Ludwigshafen am Rhein. Jak się łatwo domyślić, nie jest Niemcem z pochodzenia – jego rodzina wyemigrowała do Niemiec z dość nietypowego kierunku, ponieważ z Afganistanu. Jednak ja nie o imigrantach, lecz o piłkarzach: urodzony w 1996 roku przyszły piłkarz dorastał w mieście, w którym przyszedł na świat. Zaczął tam również swoją karierę, występując w klubie Ludwigshafener SC. Niedługo potem zaczął grać w oddalonym o 60 kilometrów Kaiserslautern, jednak nie przebywał tam długo i wrócił w swoje rodzinne strony. Tym razem wybrał klub z sąsiedniego miasta, a był to SC Waldhof Mannheim. W tym momencie pojawiają się konkretne daty: co prawda nie ma informacji, kiedy Amiri dołączył do Waldhof, ale wiemy, że w wieku szesnastu lat został wypatrzony przez pracowników klubu z miasta położonego niedaleko Mannheim. Konkretnie chodzi o Sinsheim i klub TSG 1899 Hoffenheim.

Był to rok 2012. A już dwa i pół roku później 18-letni wtedy pomocnik zagrał swój pierwszy mecz w drużynie Hoffenheim w meczu przeciwko VfL Wolfsburg, który to popularne „Wieśniaki” przegrały 0:3. Amiri wystąpił w meczu dzięki przygotowanej specjalnie na to spotkanie taktyce bez typowej „dziewiątki”. Nie sprawdziła się ona, ale sam piłkarz, który wyjątkowo zagrał na boku pomocy, spisał się na tyle dobrze, że w kolejnym meczu, przeciwko VfB Stuttgart, również wyszedł na boisko prowadzony przez Andreasa Becka, czyli kapitana Hoffenheim. Ten występ jednak nie był już tak udany w wykonaniu Amiriego i w konsekwencji został zdjęty w 57. minucie oraz kolejne dwa mecze obejrzał z ławki.

Ogółem w sezonie zaliczył siedem spotkań, w których nie zdobył punktów do klasyfikacji kanadyjskiej. Liczby nie są zbyt imponujące, jeśli mówimy o ofensywnym pomocniku, ale nie zapominajmy, że był zaledwie osiemnastolatkiem i jego czas miał dopiero nadejść…

Długo zanosiło się jednak, że następny sezon będzie stracony dla młodego piłkarza – przez dziewięć kolejek nie pojawił się w kadrze meczowej, a następnie dostał do zagrania epizody w meczach z Hamburger SV i FC Koeln. Te krótkie występy zaskakująco mu pomogły, ponieważ w kolejnym meczu z Eintrachtem Frankfurt pojawił się na 20 minut, a z berlińską Herthą przebywał na boisku przez cały mecz. Ale pełne przełamanie miało dopiero nadejść…

Miesiąc i dzień po swoich dziewiętnastych urodzinach Amiri zagrał mecz z Borussią Moenchengladbach. Już w piątej minucie „Źrebaki” objęły prowadzenie. Ale potem to był już tzw. „one man show” w wykonaniu młodzieżowca – najpierw po idealnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego do siatki trafił Steven Zuber, następnie przytomne wycofanie na szesnasty metr wykorzystał Eugen Polański, a na sam koniec popisów Amiri sam strzelił, wykorzystując fatalne podanie do bramkarza gości – Yanna Sommera i mijając go. Ostatecznie jednak gospodarzom nie udało się wygrać tego meczu, a po golach Josipa Drmicia i Fabiana Johnsona końcowy wynik brzmiał 3:3.

Taki mecz ustabilizował pozycję Amiriego i od tej pory już w każdym spotkaniu Hoffenheim w sezonie 2015/16 mieliśmy okazję go oglądać na boisku. Nie zawsze wychodził w podstawowej jedenastce, ale zdarzało się to zdecydowanie częściej niż wejście z ławki. Do gola i dwóch asyst przeciwko Gladbach Niemiec dołożył jeszcze: gole przeciwko Mainz, Frankfurtowi i Ingolstadt, a także asysty w meczach ze Stuttgartem i Herthą. Ogółem, jak łatwo policzyć, na koniec sezonu miał równo cztery gole i cztery asysty. Wtedy po raz pierwszy udowodnił swój wielki talent, ale to nie był koniec jego popisów…

Nie był to koniec, ponieważ od początku kolejnego sezonu był on ważnym ogniwem w układance najmłodszego trenera Bundesligi – Juliana Nagelsmanna. Konsekwencje tego były takie, że nie zagrał tylko w jednym meczu na początku sezonu, a w zdecydowanej większości pozostałych grał w podstawowym składzie. No i bronią go liczby – niby dwie bramki i cztery asysty to niewiele, ale należy pamiętać, że to dopiero środek sezonu, a Amiri gra przecież w środku pola, gdzie ciężej o wpisy do protokołu niż w przypadku napastników. Zresztą najczęściej partnerujący mu w środku pola niewiele starszy Kerem Demirbay też jest środkowym pomocnikiem o nastawieniu ofensywnym, co powoduje, że żaden z nich nie może rozwinąć pełni ofensywnego potencjału i obaj muszą bardziej uważać w obronie. Oczywiście nie oznacza to, że na boisku się nie rozumieją – robią to doskonale i to jest jedna z przyczyn wysokiego miejsca ekipy „Wieśniaków”.

Ważne jest również to, że Amiri przez całą seniorską karierę nie odniósł ani jednej poważniejszej kontuzji, co może pomóc mu w drodze na szczyt.

Styl gry Amiriego polega na świetnym przeglądzie pola i wypracowanym do perfekcji krótkim podawaniu. Nie jest piłkarzem szczególnie efektownym, pomimo techniki na dobrym poziomie nie używa jej do czarowania, lecz raczej do celów użytkowych. Nie oznacza to jednak, że nie miał momentów, w których pokazywał swoje nieprzeciętne umiejętności w tym zakresie.
Atutem tego pomocnika jest również umiejętność świetnego wykonywania stałych fragmentów gry – zaliczył już w ten sposób kilka asyst ze swoich ośmiu w całej karierze.

Nadiem Amiri wydaje się być pewniakiem do miejsca w składzie na młodzieżowe Euro. Konkurencję ma silną, jednak wydaje się, że na boiskach w Tychach i Krakowie zobaczymy go w pierwszym składzie, w tercecie z Julianem Weiglem i Maximilianem Arnoldem. Wydaje się również, że smakiem obejdą się Mahmoud Dahoud i Janik Haberer, którzy jednak też są pewniakami do wyjazdu.

#18 Nadiem Amiri (Niemcy, TSG 1899 Hoffenheim)
Data urodzenia: 27.10.1996
Pozycja na boisku: ofensywny pomocnik/środkowy pomocnik
Wzrost: 180 cm
Waga: 73 kg
Lepsza noga: prawa
Debiut w lidze: 7.02.2015 (przeciwko VfL Wolfsburg)
Debiut w reprezentacji seniorskiej: -
Pierwsza bramka w lidze: 28.11.2015 (przeciwko Borussii Mönchengladbach)
Reprezentacje (mecze/bramki):
U-18: 8/2
U-19: 12/3
U-20: 7/0
U-21: 5/0

Za tydzień wracamy do kraju ostatnio „odwiedzanego” przeze mnie dość często. A bohaterem będzie piłkarz, który jest związany z niesamowitym zbiegiem okoliczności i który byłby ewenementem, gdyby nie pewien inny głośny piłkarz…

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj: