Coś o mistrzostwach - grupa H

autor: Hannover Forever | 2018-06-14, 16:09 |

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|
Bardzo dobrze stało się, że ta grupa jest na końcu, ponieważ mogę zakończyć ten cykl najciekawiej zapowiadającym się zestawem. Najciekawszym nie tylko dla Polaków, ale też chyba dla wszystkich, ponieważ to tutaj szykuje się największa walka o wyjście z grupy. Polska, Kolumbia i Senegal to drużyny na porównywalnym poziomie, za to dość wyraźnie odstaje Japonia, którą stać jednak na urywanie punktów innym. Przekonajmy się, jak wyglądają przypuszczalne jedenastki wszystkich drużyn:


Bramkarze:
Polska: Wojciech Szczęsny
Kolumbia: David Ospina
Senegal: Abdoulaye Diallo
Japonia: Eiji Kawashima

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czy w bramce stanie Szczęsny, czy Łukasz Fabiański. Postawiłem na pierwszego z nich, ponieważ to on zaczynał poprzednie dwa turnieje o mistrzostwo Europy (inna sprawa, że żadnego nie dograł do końca), ale naprawdę ciężko stwierdzić, kto wystąpi między słupkami. Tak czy inaczej, bramka polska jest zdecydowanie najmocniejsza w grupie.

Ospina jest piłkarzem Arsenalu i grał jedynie w meczach pucharowych. Prezentował się tam bardzo słabo i niewiele można powiedzieć pozytywnego o jego występach. Na pewno będzie to pięta achillesowa tej reprezentacji i ta słabość na bramce może poważnie skomplikować plany Kolumbijczyków o wyjściu z grupy.

Bramka jest również słabym punktem drużyny z Senegalu, ponieważ Diallo jest rezerwowym bramkarzem w Rennes i zagrał tam zaledwie osiem meczów we wszystkich rozgrywkach (trzy w Ligue 1). To on jednak będzie podstawowym zawodnikiem swojej reprezentacji, ponieważ Alfred Gomis również jest rezerwowym (w SPAL), a Khadim N’Diaye broni w klubie Horoya AC z… Gwinei, więc raczej żaden z nich nie zagrozi Diallo.

Kawashima mocno zaskakująco wywalczył sobie miejsce w składzie Metz, „wygryzł” z bramki Thomasa Didillona. Łącznie już 35-letni bramkarz uzbierał 30 meczów, jednak jego zespół z hukiem spadł z ligi. Mimo to chyba można powiedzieć, że od Diallo jest lepszy.

Polska>Kolumbia>Japonia>Senegal


Obrońcy:
Polska: Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Pazdan, Maciej Rybus
Kolumbia: Santiago Arias, Yerry Mina, Dávinson Sánchez, Johan Mojica
Senegal: Lamine Gassama, Kalidou Koulibaly, Salif Sané, Youssouf Sabaly
Japonia: Hiroki Sakai, Maya Yoshida, Gen Shōji, Yūto Nagatomo

Ciągle nie wiadomo, czy Glik wróci na drugi mecz z Kolumbią, jednak wstawiłem go do składu. Obok niego powinien wystąpić Pazdan, mimo dobrej dyspozycji w sparingach Jana Bednarka. Boki są raczej oczywiste i na nich żadnych innych zawodników być nie powinno.

Wygląda na to, że w drużynie kolumbijskiej będzie dwóch liderów i dwóch zawodników którzy są, bo są. Pierwszym z tych liderów jest Arias, który został wybrany najlepszym zawodnikiem ligi holenderskiej, a drugi to Sanchez, podstawowy zawodnik Tottenhamu. Minę też teoretycznie można byłoby zaliczyć do tego grona, ale tylko teoretycznie. Jest on piłkarzem Barcelony, ale patrząc na niego ciężko stwierdzić, dlaczego tam jest zakontraktowany - we wszystkich trzech meczach, w których zagrał, prezentował się po prostu tragicznie. Nie mówiąc już o tym, że kompletnie nie będzie w rytmie meczowym, bo te trzy mecze to troszkę za mało, by o takim mówić. Aż dziwne, że na mistrzostwa nie jedzie podstawowy zawodnik Valencii – Jeison Murillo, bo miałby absolutnie pewne miejsce w składzie i mógłby być dobrym partnerem dla Sancheza. Za to Mojica zagra w miejsce kontuzjowanego Franka Fabry. Występuje on w Gironie i w tym sezonie zagrał 30 meczów okraszonych czterema asystami. Co do rankingu: myślę, że jeśli Glik byłby w pełnej dyspozycji, to polska obrona byłaby wyraźnie lepsza od kolumbijskiej, a tak mamy moim zdaniem remis z lekkim wskazaniem na Polskę.

Senegal to również dwóch liderów i dwóch „statystów”. Ci liderzy są jednak lepsi od kolumbijskich, a na dodatek lepiej ulokowani - obaj zagrają na środku obrony i będą w stanie rekompensować niedostatki na bokach, wybijając dośrodkowania lecące ze skrzydeł. To będzie proste, ponieważ obaj są „wieżami”. Koulibaly (195 cm) jest absolutnie kluczowym piłkarzem Napoli i wszystko wskazuje na to, że w kadrze będzie podobnie. Mniej znany jest Sané (196 cm), ale on z kolei był jednym z najlepszych obrońców Bundesligi w tym sezonie i jest bardzo dobrym uzupełnieniem dla Koulibaly’ego. Boki są sporo słabsze, ale, jak pisałem, środek jest w stanie w jakimś stopniu zrekompensować niedostatki Gassamy i Sabaly’ego. Pierwszy jest piłkarzem Alanyasporu, a drugi regularnie występował w Bordeaux, ale ciężko powiedzieć, by jakoś się wyróżniał. Mocna dwójka pośrodku wybija Senegal na pierwsze miejsce wśród obrońców, chociaż z Glikiem w pełni sił pokusiłbym się o postawienie znaku równości między liniami: senegalską i polską. Tak w ogóle to kto by pomyślał, że defensywa z kraju głęboko afrykańskiego może być najlepsza w grupie?

Liderem obrony japońskiej powinien być Yoshida, który regularnie występował w Southampton. Dużo może zrobić również Sakai z Marsylii, a najbardziej znanym nazwiskiem w tym gronie jest Nagatomo, były piłkarz Interu, w którego barwach zaliczył aż 170 występów. W tym sezonie nie mógł znaleźć miejsca w jedenastce mediolańczyków i przeniósł się do Galatasaray, gdzie wszystkie mecze zagrał od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty. Jedynym problemem jest więc pozycja drugiego środkowego obrońcy. Najprawdopodobniej miejsce to zajmie Shōji grający w Kashima Antlers, a oprócz niego szansę mają Tomoaki Makino, Naomichi Ueda i Wataru Endō. Cała linia wygląda solidnie, ale chyba nie ma wątpliwości, że jest gorsza od trzech pozostałych.

Senegal>Polska=Kolumbia>Japonia


Środkowi pomocnicy:
Polska: Grzegorz Krychowiak, Karol Linetty, Piotr Zieliński
Kolumbia: Carlos Sánchez, Wílmar Barrios, James Rodríguez
Senegal: Idrissa Gueye, Badou N’Diaye, Cheikhou Kouyaté
Japonia: Makoto Hasebe, Gaku Shibasaki, Shinji Kagawa

Na papierze i biorąc pod uwagę grę tych piłkarzy w swoich ligach polska pomoc wygląda dość przeciętnie, jednak w ostatnich sparingach świetną formę zasygnalizował Krychowiak i to jest bardzo dobra informacja, ponieważ wszyscy wiemy, jak ważny jest to zawodnik. Swoje robi Zieliński, a jeśli jeszcze Linetty w końcu dostosuje się do poziomu wyżej wymienionej dwójki, to będzie dobrze. Ale, patrząc realnie, Polacy w tym aspekcie są jednak słabsi niż Senegalczycy i Kolumbijczycy.

O ile defensywna pomoc Kolumbijczyków jest taka sobie, o tyle ofensywna w postaci Rodrígueza to oczywiście potęga. Cztery lata temu James został królem strzelców z sześcioma trafieniami na koncie, i to pomimo tego, że Kolumbia odpadła już w ćwierćfinale. Na arenie klubowej w końcu zaliczył bardzo dobry sezon po dwóch zupełnie nieudanych, więc formę powinien mieć odpowiednią. Jeśli ktoś ma poprowadzić Kolumbię do dobrego wyniku, to właśnie on. Wracając do defensywnych pomocników: Sanchez to zawodnik Espanyolu wypożyczony z Fiorentiny. We Włoszech wystąpił zaledwie dziewięć razy, a po wypożyczeniu do Hiszpanii stał się podstawowym zawodnikiem, nie grając jedynie w trzech spotkaniach (łącznie 14 występów). Za to Barrios gra w pierwszym składzie argentyńskiej Boki, ale wiele nie mogę o nim powiedzieć, bo po prostu tej ligi nie oglądam. Gdyby nie Rodriguez, to linia ta miałaby problem nawet z pokonaniem pomocy japońskiej. A że zawodnik Bayernu jest, to wygląda na to, że Kolumbijczycy są lepsi nie tylko od Azjatów, ale również od Polaków.

Cały senegalski środek pola występuje w Premier League. I to z dobrym skutkiem – są ważnymi zawodnikami swoich drużyn. Co prawda ich zespoły to średniaki bądź zespoły dolnej części tabeli, ale to zawsze coś. Gueye gra w Evertonie, Kouyaté w West Hamie, a największą sensacją jest chyba N’Diaye, który w przerwie zimowej przeszedł z .. do Stoke i momentalnie wskoczył do podstawowego składu. Zamiast któregoś z nich (prawdopodobnie Kouyaté) wskoczyć może też któryś ze skrzydłowych – jeśli byłby to M’Baye Niang, to miejsce za napastnikiem zająłby prawdopodobnie on, a jeśli Ismaïla Sarr, to w środku obejrzelibyśmy Sadio Mané. Uważam jednak, że wystąpi wyżej wymieniona, mocno defensywna trójka, by skrzydłowi skupili się na atakowaniu. Cała trójka wydaje się być na zbliżonym poziomie do trójki kolumbijskiej i lepsza od linii polskiej.

Środek pomocy jest najmocniejszą bronią Japonii. Hasebe to kapitan Eintrachtu Frankfurt i absolutnie kluczowa postać w tej drużynie, Shibasaki regularnie gra w Getafe, a Kagawa co prawda nie może nawiązać do formy sprzed kilku lat, kiedy zachwycał w barwach Borussii Dortmund, jednak trochę się odbudował po kompletnie nieudanym okresie w Manchesterze United i obecnie w miarę regularnie występuje w klubie z Dortmundu, do którego powrócił po (dwóch latach) w Anglii. Zamiast Shibasakiego może wystąpić również Hotaru Yamaguchi, były piłkarz Hannoveru, który jednak od Bundesligi odbił się jak od ściany i obecnie występuje w Cerezo Osaka. Mimo że linia pomocy jest chyba najmocniejsza w drużynie japońskiej, wydaje się, że jest słabsza od pomocy pozostałych krajów.

Kolumbia=Senegal>Polska>Japonia


Skrzydłowi/boczni pomocnicy:
Polska: Jakub Błaszczykowski, Kamil Grosicki
Kolumbia: Juan Cuadrado, José Izquierdo
Senegal: Sadio Mané, Keita Baldé
Japonia: Genki Haraguchi, Takashi Inui

Zarówno Błaszczykowski, jak i Grosicki to piłkarze, którzy w koszulce reprezentacyjnej zawsze otrzymują jakieś 23% premii do swoich umiejętności (pozdro pozdro Hajto). A poważnie mówiąc, linia, która teoretycznie jest najsłabszym punktem polskiej drużyny w rzeczywistości potrafi być zabójczą bronią. Nawet jak nie idzie w klubie. To jest duży powód do optymizmu, ale mimo to stawiam tę dwójkę niżej niż Kolumbijczyków i Senegalczyków.

Cuadrado to zawodnik z reguły grający w podstawowym składzie Juventusu. Nie nazwałbym go jakąś gwiazdą, ale robi dobrą robotę i z pewnością będzie czołowym piłkarzem swojej reprezentacji. Izquierdo jest mniej znany, chociaż również grać potrafi. Jest to zawodnik Brighton, który dołączył do tej drużyny przed minionym właśnie sezonem i raczej nie zawiódł, strzelając pięć goli i notując cztery asysty w 32 meczach. Co ciekawe, słowo „izquierdo” w języku hiszpańskim znaczy tyle co „lewy”, a José jest właśnie lewoskrzydłowym. Ciekawe, czy ktoś mu sugerował w młodości tę pozycję.

Mané wizualnie nie miał aż tak wystrzałowego sezonu jak rok temu, ale w praktyce jest to spowodowane tym, że bardziej błyszczeli jego koledzy z tercetu ofensywnego Liverpoolu - Firmino i zwłaszcza Salah. Senegalczyk strzelił trzy gole mniej i miał jedną asystę więcej. Czy może poprowadzić Senegal do czegoś więcej niż 1/8, która wydaje się być realnym celem? Myślę, że tak, ale na rozstrzygnięcia przyjdzie czas. Trochę w cieniu Mané jest Baldé, który po świetnym sezonie w barwach Lazio przeniósł się do Monaco, gdzie również był jedną z ważniejszych postaci (osiem goli i pięć asyst), jednak w kwietniu doznał kontuzji, przez którą pauzował do końca sezonu i nie wiadomo, jak wpłynie na niego ta przerwa. Tak czy inaczej, myślę, że będzie jednym z czołowych piłkarzy swojej reprezentacji, a skupienie rywali na Mané może dać mu wiele przestrzeni po swojej stronie.

Skrzydła japońskie to jedna wielka niewiadoma. Najczęściej w eliminacjach grała tam dwójka: Haraguchi i Yūya Kubo, ale ten drugi w ogóle nie jedzie na mistrzostwa. Jego miejsce powinien zająć więc Inui, podstawowy zawodnik Eibar. Kubo w ogóle nie jedzie, a Haraguchi jest w dość słabej formie i też nie ma pewnego miejsca – zamiast niego może wystąpić na przykład doświadczony Keisuke Honda. Naprawdę ciężko powiedzieć, kto pojawi się na japońskich bokach, nie ma żadnego pewniaka.

Senegal>Kolumbia>Polska>Japonia


Napastnicy:
Polska: Robert Lewandowski
Kolumbia: Radamel Falcao
Senegal: Moussa Sow
Japonia: Shinji Okazaki

Lewandowskiego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, więc napiszę tylko tyle, że mimo słabszego sezonu niż kilka poprzednich jest zdecydowanie najlepszym napastnikiem w grupie.

Falcao na początku 2014 roku doznał zerwania więzadeł w kolanie, co spowodowało, że przez dwa kolejne sezony nie mógł dojść do swojej znakomitej dyspozycji sprzed kontuzji, strzelając kolejno cztery gole dla Manchesteru United oraz jeden dla Chelsea. Dopiero w sezonie 2016/17, po powrocie do Monaco, wrócił na właściwe tory, strzelając 21 goli, a w minionym sezonie trafił 18 razy. To powoduje, że niemal na pewno wystąpi w pierwszym składzie reprezentacji. Ogólnie rzecz biorąc, cała linia ataku na papierze jest mocna, ale w praktyce już tak różowo to nie wygląda – co prawda Carlos Bacca z Villarreal strzelił niezłe 15 goli, ale już Luis Muriel z Sevilli tylko dziewięć. Na mistrzostwa jedzie również Miguel Borja z Palmeiras – i tego nie rozumiem najbardziej, bo w domu zostanie podstawowy zawodnik Sampdorii – Duván Zapata, strzelec jedenastu goli w sezonie. On spokojnie mógłby pojechać również zamiast Muriela. No ale to nie nasz problem.

Senegalczycy mają czterech napastników i wszyscy mają szansę na występy w pierwszym składzie. Sow w całym sezonie w jedenastu meczach ligi tureckiej strzelił cztery gole (z tym, że wracał po kontuzji, a te gole strzelił pod koniec sezonu), Diafra Sakho w całym sezonie również strzelił cztery gole, ale w 27 meczach, jednak pomóc może jego doświadczenie (podobnie zresztą jak w przypadku Sowa), Mame Diouf był podstawowym zawodnikiem Stoke, tyle że grał na… wahadle, a Moussa Konaté strzelił dla Amiens 13 razy. Teoretycznie w pierwszym składzie powinien zagrać ten ostatni, jednak stawiam na pierwszego, ponieważ to on grał w eliminacjach i jest najbardziej doświadczony (32 lata). Tak czy inaczej, każdy z nich jest chyba słabszy nawet od Japończyka.

Tym Japończykiem jest Okazaki, który od trzech lat gra dla Leicester. Z dobrym skutkiem, nawet zdobył mistrzostwo Anglii, ale akurat ten sezon był dla niego dość słaby – strzelił tylko sześć goli i miał trzy asysty w 27 meczach. Rezerwowymi dla niego powinni być piłkarze z Bundesligi: Yoshinori Mutō, trochę zatrzymany przez kontuzje czołowy zawodnik Mainz, a także Yūya Ōsako z Koeln.

Polska>Kolumbia>Japonia>Senegal


Punktacja ogólna:
Polska 9,5
Kolumbia 9,5
Senegal 8,5
Japonia 1,5

Jak pisałem na początku, szanse drużyn są moim zdaniem równe i to też mniej więcej wyszło w punktach. Ciężko stwierdzić, która z drużyn odpadnie z rywalizacji (nie ma się co sugerować tymi punktami, bo Senegal bardzo stracił na braku klasowego bramkarza i napastnika), ale osobiście stawiam na Kolumbię. Wiem, że jest to kontrowersyjny pogląd, ale różnicę może zrobić obrona (razem z bramkarzem), która u Kolumbijczyków jest po prostu słaba i mocny atak przy tak wyrównanej grupie może nie nadrobić tej straty. Pytanie jeszcze, czy w porę wróci Glik – jeśli nie, to kandydatem do odpadnięcia staje się niestety Polska. Prawda jest jednak taka, że przy takiej grupie jedna absencja ważnego gracza może zmienić wszystko. Na sam koniec dziwne procenty, ale to tylko dlatego, że Japonia ma moim zdaniem większe szanse niż 5%, ale mniejsze niż 20% (tak wyszłoby przy odpowiednio 65% i 60% dla lepszej trójki), a szanse pozostałych oceniam równo ;)

Polska 62%
Kolumbia 62%
Senegal 62%
Japonia 14%


To jest koniec cyklu, chciałbym podziękować za czytanie i wyrażanie opinii. Jeszcze raz zapraszam do wzięcia udziału w Multi Mundialu – pełne składy można podawać do 17:00, jednak ogólnie przyjmować będę do soboty do 11:00, tylko że w takim przypadku nie można wybrać zawodników z grup A i B:

https://sportowefakty.wp.pl/kibice/14864/blog/15492/multi-mundial-2018-tmCo

Oceń: Nie lubię Anuluj ()
|

Dodaj swój komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz lub

Komentarze dodawać mogą tylko użytkownicy zalogowani. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się. Zajmie to pół minuty.


Dowiedz się jak umieszczać linki do tagów, pogrubiać tekst, itp.

Ostatnie komentarze

Sortuj:
Wacław Słowikowski

Mój typ: 1. Senegal 2. Polska 3. Japonia 4. Kolumbia. Moje typy meczowe Polski: 1 z Kolumbią, 1 z Japonią i niestety porażka 2 z Senegalem. Z sześcioma punktami gramy dalej w turnieju. Gramy w systemie pucharowym z Belgią lub Anglią, jak ktoś tu (na SF WP) już "wyliczył". Przegrana ze wszystkimi w grupie, byłaby katastrofą dla polskiej piłki reprezentacyjnej i szukaniem na gwałt... nowego trenera (selekcjonera?).

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|1)

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Jeżeli w Rosji zagramy tylko jednym napastnikiem - Robertem Lewandowskim to kiepsko nas tam widzę. Ja bym zagrał systemem 4-4-2 lub 3-5-2. 4-3-3 też by było dobre, a może 1-4-2-4 system WM? W bramce postawiłbym...

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Wacław Słowikowski

Jeżeli w Rosji zagramy tylko jednym napastnikiem - Robertem Lewandowskim to kiepsko nas tam widzę. Ja bym zagrał systemem 4-4-2 lub 3-5-2. 4-3-3 też by było dobre, a może 1-4-2-4 system WM? W bramce postawiłbym jednak na Fabiańskiego, który jest szybszy na tej pozycji bramkarza od Szczęsnego; ma także chyba lepszy refleks od Szczęsnego.

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (0|1)

ostatnia odpowiedź: 16 czerwca 2018 [1 komentarz tej dyskusji]

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Kombinat Budowlany

To samo mysle,zamiast galerii kto z celebrytow byl na meczu,czy artykule,ze Ogryzek wie gdzie pojdzie,ale nie powie...o hokeju jak juz mowilem fajnie pisze Marek B...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)

komentarz jest odpowiedzią na: [1 komentarz tej dyskusji]

Fajnie i profesjonalnie przeprowadzone. Szkoda, że SF nie doceniają twórczości użytkowników.

blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.
Maciula87

Trzecie mistrzostwa Polaków za moich czasów i chyba czas w końcu wyjść z grupy... Moim zdaniem kluczowy pierwszy mecz, który koniecznie trzeba wygrać, inaczej może się to skończyć standardowo, czyli wygraną w ostatnim meczu, tak na otarcie łez...

| Odpowiedz
Oceń: Nie lubię Anuluj (2|0)
blokuj
Możesz dodać użytkownika do blokowanych, żeby nie widzieć więcej jego komentarzy.