WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Getty Images / Na zdjęciu: Konrad Bukowiecki

Atak w Nowej Zelandii. Konrad Bukowiecki: Mogłem być w pobliżu. To przerażające

Łukasz Witczyk
Łukasz Witczyk
Konrad Bukowiecki był w Christchurch w chwili ataku na meczety. Polakowi nic się nie stało. O strzelaninie dowiedział się z internetu. Przeraża go jednak to, że mógł być w pobliżu tragicznych wydarzeń.

Polski kulomiot do Nowej Zelandii wyjechał na zaproszenie mistrza świata Tomasa Walsha. Mieszka u niego w domu, kilka kilometrów od miejsca ataku. W wyniku strzelaniny zginęło co najmniej 49 osób, ponad 50 zostało rannych.

Sprawca ataku za pomocą kamerki transmitował wszystko w internecie. - Widziałem ten film. Jest przerażający. On nie patrzył do kogo strzela, wszedł do meczetu i po prostu zaczął strzelać do wszystkich - powiedział Konrad Bukowiecki w rozmowie z serwisem natemat.pl.

Polak wieczór spędził w domu. Wraz ze znajomymi mieli wyjść do restauracji w centrum Christchurch, gdzie mieli zarezerwowany stolik. Spotkanie zostało odwołane. Dla mieszkańców to duży szok. Premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern na wieść o ataku mówiła, że to najczarniejszy dzień w historii kraju.

ZOBACZ WIDEO Skandaliczny transparent na stadionie Lechii. "Jest delegat PZPN, jest obserwator. Nikt nie zareagował!"


- Wszyscy są w kompletnym szoku. Był strach i panika. Całe miasto było sparaliżowane. Nawet w mediach było podane, by nie wychodzić z domu, jeśli ktoś nie musi - dodał Bukowiecki. Ludzie byli zamykani w szkołach, szpitalach. To uratowało im życie. Wypuszczono ich po kilku godzinach. Śmierci uniknęli też reprezentanci Bangladeszu w krykiecie, którzy w chwili ataku byli przed meczetem. Zdążyli uciec i schować się w autobusie.

Bukowiecki nie ukrywa, że sytuacja go przeraziła. - Strach gdziekolwiek wyjść. Przyszła mi do głowy niepokojąca myśl, że mogłem być tam w pobliżu. Miałem wolne popołudnie, więc teoretycznie mogłem wybrać się do miasta na zwiedzanie. Nie sądzę, żebym akurat w piątek przebywał w meczecie, ale koło niego mogłem być. I to jest dla mnie najbardziej przerażające - powiedział polski kulomiot.

W Christchurch Bukowiecki ma przebywać do 19 marca. Później wylatuje do Auckland, gdzie będzie pracował nad formą przed zbliżającym się letnim sezonem.

Komentarze (3):

    PRZEJDŹ NA WP.PL