WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Getty Images / Na zdjęciu: piłkarze Sportingu

Były prezydent Sportingu Lizbona trafił do aresztu. Jest podejrzany o popełnienie 56 przestępstw

Piotr Bobakowski
Piotr Bobakowski
Bruno de Carvalho od niedzieli przebywa w areszcie w Alcochete. Portugalska prokuratura zarzuca mu m.in. zlecenie pobicia zawodników prowadzonego przez siebie klubu.

Portugalskim futbolem wstrząsnęła informacja o zatrzymaniu przez policję 46-letniego Bruno de Carvalho. Były prezes Sportingu Lizbona we wtorek (13 listopada) ma usłyszeć zarzuty m.in. stosowania terroru, podjęcia próby porwania, a także zlecenia pobicia zawodników Sportingu, do którego doszło w maju tego roku.

Według informacji portugalskich mediów, były działacz piłkarski (został zdymisjonowany w czerwcu 2018 r.) jest podejrzewany o popełnienie łącznie 56 przestępstw. - Nie ma żadnych podstaw. Policja nie ma żadnych dowodów. Nie mają niczego. Jestem przekonany, że syn jest niewinny - powiedział dziennikarzom Rui de Carvalho, ojciec aresztowanego.

Zdaniem śledczych, sprawa jest jednak bardzo poważna i Bruno de Carvalho jutro zostanie doprowadzony do sądu w Lizbonie, gdzie usłyszy akt oskarżenia. Zarzuty ciążą również na "Mustafie", liderze grupy pseudokibiców klubu z Lizbony, którzy w maju mieli zaatakować piłkarzy w ośrodku treningowym w Alcochete.

Podczas ataku bojówkarzy ucierpieli m.in. William Carvalho, Rui Patricio, holenderski napastnik Bas Dost, a także członkowie sztabu szkoleniowego. "Przestępstwo stanowi integralną część codziennego życia" - tak wydarzenia w centrum treningowym skomentował ówczesny prezydent Sportingu, który - jak podejrzewa prokuratura - zlecił napad z powodu słabych wyników jego drużyny.

ZOBACZ WIDEO Serie A: Fiorentina nie uczy się na błędach. Remis z Frosinone [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Komentarze (0):

    PRZEJDŹ NA WP.PL