Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Kuriozalny gol Piotr Parzyszek przejmuje piłkęNewspix / Pawel Jaskolka / PressFocus / Na zdjęciu: Kuriozalny gol. Piotr Parzyszek przejmuje piłkę

Lotto Ekstraklasa. Jacek Stańczyk: Lech się nie podłożył. Legia się położyła. Brawo Piast (komentarz)

Jacek Stańczyk
Jacek Stańczyk
Dwóch piłkarzy Lecha Poznań zrobiło wszystko, aby zwolennicy spiskowej teorii dziejów zaczęli strzelać ostrą amunicją. Jednak Lech Poznań w ostatnim meczu nie podłożył się w Gliwicach. Piast wygrał ligę, bo był najlepszy.

W 27. minucie meczu bramkarz Lecha Matus Putnocky patrzył na obrońcę Rafała Janickiego. Janicki patrzył na Putnocky’ego, a piłkę przejął napastnik z Gliwic Piotr Parzyszek. Chwilę później strzelił pewnie najłatwiejszego gola w życiu, do pustej bramki. I w ten sposób dał Piastowi prowadzenie w tabeli i mistrzostwo Polski. Piast remisując do tego momentu z Lechem był drugi w tabeli, bo w Warszawie Legia prowadziła z Zagłębiem. 

Poznańska parodia była o tyle niespodziewana, bo Lech w Gliwicach grał bardzo dobrze. Pomysłowo, przebojowo, to gospodarze wyglądali na sparaliżowanych. I taki błąd dał od razu amunicję wszystkim tym, którzy w ostatniej kolejce spodziewali się nieczystych zagrywek. A przypomnijmy, że los Legii zależał właśnie od Lecha. Wygrana Legii w Warszawie dawałaby jej tytuł tylko w przypadku, gdyby poznaniacy odebrali punkty Piastowi.

W dniach poprzedzających kolejkę doszło w środowisku do kuriozalnych zdarzeń. Dariusz Mioduski, prezes Legii, apelował do Lecha o grę fair, a kibice poznańscy od własnej drużyny domagali się porażki. Nawet lokalni, poznańscy taksówkarze prosili trenera Dariusza Żurawia, aby odpuścił Piastowi, żeby tylko Legia nie zdobyła tytułu - CZYTAJ WIĘCEJ

ZOBACZ WIDEO Serie A. Udinese górą w polskim meczu! Festiwal goli ze stałych fragmentów [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Mistrz z Gliwic na szczęście zdobył jednak mistrzostwo nie dlatego, że ktoś mu się podłożył. Po pierwsze, nikt mu się nie podłożył, Lech chciał w Gliwicach wygrać. Przede wszystkim jednak Piast był po prostu najlepszy, choć faktycznie może nie w tym ostatnim spotkaniu. Miał cierpliwy zarząd, który dał spokojnie pracować trenerowi Waldemarowi Fornalikowi. Miał trenera spokojnego, analitycznego, który nie panikuje w kryzysowych sytuacjach i który już kilka razy pokazał w lidze, że jeśli dostanie czas i zaufanie, jest zdolny do rzeczy wielkich.

Miał też Piast wyrównany i po prostu zgrany skład, który u siebie nie przegrał szesnastu kolejnych meczów! Prawie ten sam, który dokładnie rok temu, też 19 maja w ostatnim meczu sezonu uratował się przed spadkiem z ligi (4:0 z Termaliką). Konsekwencja, mądrość sprawiły że mamy sensacyjnego mistrza Polski.

I nieporadność głównego faworyta, czyli Legii, która nawet w tym ostatnim meczu, mając osłabionego przeciwnika, po raz kolejny się skompromitowała. I mecz tylko zremisowała.

Komentarze (28):

Wszystkie komentarze (28)

Komentarze (28)

    Wszystkie komentarze (28)
    PRZEJDŹ NA WP.PL