Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Piotr ŻyłaPAP / Grzegorz Momot / Na zdjęciu: Piotr Żyła

Skoki narciarskie. PŚ w Klingenthal. Piotr Żyła: Nie pamiętam, w jakich warunkach skakałem

Grzegorz Wojnarowski
Grzegorz Wojnarowski
Po zwycięstwie Polaków w Klingenthal Piotr Żyła po raz kolejny udowodnił, że wywiady z nim są wielkim wyzwaniem dla telewizyjnych reporterów. Komentarze naszego skoczka po zawodach znów były, mówiąc delikatnie, niezbyt rozbudowane.

W sobotę Biało-Czerwoni w składzie Piotr Żyła, Jakub Wolny, Kamil Stoch i Dawid Kubacki spisali się na Vogtland Arenie znakomicie i pewnie wygrali "drużynówkę", pokonując drugich Austriaków aż o 25 punktów. Podwaliny pod ten sukces położył właśnie Żyła, który startował w polskim zespole jako pierwszy i rozpoczął od fantastycznego skoku na 145. metr.

Po próbie 32-letniego wiślanina Polacy byli na drugim miejscu. Prowadzenie objęli po skoku Jakuba Wolnego w drugiej grupie i nie oddali go już do końca.

Chwilę po zakończeniu zawodów Żyła odpowiadał na pytania reporterki TVP Sport Aleksandry Rajewskiej.

- Jak ważne jest dla was to zwycięstwo? - zapytała Rajewska. - No chyba ważne - w swoim stylu odparł skoczek.

ZOBACZ WIDEO Skoki narciarskie. Niezręczny moment podczas wywiadu. Martin Schmitt nie wiedział, co powiedzieć

Dziennikarka dociekała też, dlaczego Żyła nie zatrzymał się przy ekipie Telewizji Polskiej po piątkowych kwalifikacjach w Klingenthal. - A bo nie wiedziałem, co mam powiedzieć - wypalił mistrz świata w drużynie z 2017 roku.

Żyła stwierdził, że trudno porównywać sobotni triumf Biało-Czerwonych w Klingenthal z tym, który nasi skoczkowie odnieśli w tym samym miejscu w grudniu 2016 roku. - To było dawno, minęły już trzy lata. Jednak wygrywać zawsze jest fajnie - podkreślił.

Znany z wesołego usposobienia zawodnik przyznał też, że nie pamięta w jakich warunkach wietrznych oddawał swoje skoki w "drużynówce". - Byłem skoncentrowany na sobie i nic więcej do mnie nie docierało - powiedział.

Jakub Wolny tak jak Żyła był w sobotę pewnym punktem polskiego zespołu. - Konkurs nie był równy, ale wszyscy spisali się na tyle dobrze, żeby wygrać - ocenił najmłodszy zawodnik w drużynie Michala Doleżala. - Kręciło, ale do tego zdążyliśmy się przyzwyczaić. Każdy z nas ma rezerwy. Ja mogę powiedzieć, że oddałem skoki, z których jestem zadowolony - dodał.

Czy polski skoczek stanie na podium niedzielnego konkursu indywidualnego w Klingenthal?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (0):

Komentarze (0)

PRZEJDŹ NA WP.PL