Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Caroline GarciaGetty Images / Fred Lee / Na zdjęciu: Caroline Garcia

WTA Nottingham: Caroline Garcia skruszyła opór Donny Vekić. Drugi tytuł Francuzki na trawie

Łukasz Iwanek
Łukasz Iwanek
Caroline Garcia została triumfatorką turnieju WTA International w Nottingham. W finale Francuzka pokonała Chorwatkę Donnę Vekić po trzysetowej bitwie.

W niedzielę Caroline Garcia (WTA 28) wychodziła na kort dwa razy. Najpierw dokończyła półfinał z Jennifer Brady (WTA 80), przerwany w sobotę w trzecim secie. Ostatecznie tenisistka z Lyonu wygrała to spotkanie 4:6, 6:3, 6:3. Amerykanka zaserwowała 12 asów, a Francuzka obroniła dziewięć z 11 break pointów. Było to już czwarte spotkanie tych tenisistek w 2019 roku. W Hua Hin, Dubaju i Indian Wells ze zwycięstw cieszyła się Brady.

W finale Garcia pokonała 2:6, 7:6(4), 7:6(4) Donnę Vekić (WTA 22) po dwóch godzinach i 36 minutach. Pierwszy set zdecydowanie należał do Chorwatki, która uzyskała dwa przełamania i odskoczyła na 4:0. W drugiej partii z 1:4 wyrównała na 4:4. Później w tie breaku prowadziła 2-0, ale przegrała siedem z dziewięciu kolejnych punktów. W decydującej odsłonie nie było przełamań. Vekić dwa razy była dwa punkty od zwycięstwa. Garcia wróciła z 15-30 przy 4:5 i z 0-30 przy 5:6. W tie breaku Chorwatka z 1-3 wyrównała na 3-3, ale końcówka należała do Francuzki.

Zobacz także - Tytuł po trzech latach. Magda Linette wygrała turniej w Manchesterze

Obie tenisistki zaserwowały po siedem asów. Każda z nich wykorzystała wszystkie wypracowane szanse na przełamanie - Vekić cztery, a Garcia dwie. Chorwatka zdobyła o dziewięć punktów więcej (110-101), ale tytuł padł łupem Francuzki. Tenisistka z Lyonu wyszła na prowadzenie 4-3 w bilansie meczów z Vekić.

ZOBACZ WIDEO: Kubeł zimnej wody wylany na Roberta Kubicę. Mówi o "mniejszej przyjemności"

Garcia zdobyła pierwszy singlowy tytuł w sezonie, a w sumie siódmy, drugi na trawie (Majorka 2016). Bilans finałów byłej czwartej rakiety globu to 7-3, a Vekić 2-6. W poniedziałek Francuzka awansuje na 23. miejsce w rankingu, a Chorwatka pozostanie na najwyższej w karierze 22. pozycji. W 2017 roku Vekić triumfowała w Nottingham.

Czytaj także - Podwójna radość Magdy Linette po triumfie w Manchesterze. "To mój pierwszy tytuł na trawie"

Najlepsze w grze podwójnej okazały się Desirae Krawczyk i Giuliana Olmos, które wróciły z 2:4 w pierwszym secie i pokonały 7:6(5), 7:5 Australijki Ellen Perez i Arinę Rodionową. Dla Amerykanki to drugi, a dla Meksykanki drugi deblowy tytuł w głównym cyklu.

Nature Valley Open, Nottingham (Wielka Brytania)
WTA International, kort trawiasty, pula nagród 250 tys. dolarów
niedziela, 16 czerwca

finał gry pojedynczej:

Caroline Garcia (Francja, 1) - Donna Vekić (Chorwacja, 2) 2:6, 7:6(4), 7:6(4)

półfinał gry pojedynczej:

Caroline Garcia (Francja, 1) - Jennifer Brady (USA) 4:6, 6:3, 6:3

finał gry podwójnej:

Desirae Krawczyk (USA) / Giuliana Olmos (Meksyk) - Ellen Perez (Australia) / Arina Rodionowa (Australia) 7:6(5), 7:5

Czy Caroline Garcia wróci do Top 10 rankingu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (1):

  • aces Zgłoś
    Czasem sobie myślę, jakie to ma znaczenie, co my czujemy - my kibice, że to, że cieszymy się ze zwycięstw, to wiadomo, ale że jesteśmy mniej lub bardziej smutni po porażce, to tak
    Czytaj całość
    naprawdę jest to mało ważne wobec tego, co czuje wtedy ta osoba, która przegrała; osoba, której tak bardzo kibicujemy.Mógłbym szczegółowo opisać ten mecz finałowy od strony sportowej, jaki on był, co się działo, jakie były wymiany, co lepiej robiła Garcia, co lepiej Donna, gdzie która miała jakąś przewagę, gdzie grały nieco słabiej, dlaczego Francuzka wygrała, a dlaczego Donna przegrała - nie pierwszy już finał. I to ostatnie nie byłoby niczym szczególnym, gdyby nie fakt, że był to szósty przegrany finał na osiem rozegranych. Tak więc statystyka nie najlepsza, by nie powiedzieć, że po prostu słaba. A dlatego zwracam na to uwagę, bo po przegraniu drugiego seta, Donna była wyraźnie zawiedziona, zniechęcona i nie tylko, że nie miała większej wiary w zwycięstwo, ale czuła - i wprost to powiedziała Torbenowi, że finały są po prostu nie dla niej. Powiedziała to i wyraźne podłamana na duchu i trochę zła na los, choć wiadomo, że no nie ma na co tak naprawdę, bo gra się tak, jak się gra, jak rywalka jest lepsza, a samej gra się niewystarczające dobrze, albo ma się pecha przy niektórych wymianach, czy po drugiej stronie szczęście tak, jak Garcia dzisiaj wiele razy trafiając w ostatnie milimetry linii, to koniec końców się przegrywa. i tak też się stało i dzisiaj.Płakała Donna po meczu, a ja razem z nią, bo nie potrafię powstrzymać łez, gdy widzę, jak bardzo jest przybita po porażce :( A gdy nawet już spokojnie szła po odbiór nagrody za "2. miejsce" i z uśmiechem odebrała także szampana, to wystarczyło, że przeprowadzająca wywiad jak zawsze sympatyczna Annabel Croft chcąc pocieszyć Donne powiedziała, jak dobry był to mecz i jak ładnie walczyła, by łzy znowu popłynęły i to na dobre. Czasem bowiem, choćby próbować użyć najlepszych słów w najlepszej wierze, to jak ktoś jest wrażliwy, a Donna jest bardzo wrażliwą i uczuciową osobą, to takie słowa nie pomogą, a tylko jeszcze bardziej rozczulą. Ale zupełnie nie mam żalu do Annabel, zwłaszcza że, gdy zobaczyła, jak Donna się rozpłakała, to przytuliła ją niezwykle czule, jak matka córkę, a ja w tym momencie płakałem już nie tylko dlatego, że było żal porażki i przede wszystkim najbardziej żal Donny, ale także wzruszony tą całą sytuacją.Ale czy to wszystko co my czujemy jest ważne? To nie jest ważne, to wszystko jest mało istotne i to jest tylko nasze zmartwienie, że tak przeżywamy niektóre te wydarzenia.Bo najważniejsze jest to, co czują oni - sportowcy, którym kibicujemy, których oglądany, za których mocno ściskamy kciuki i jesteśmy świadkami ich zwycięstw albo porażek.A sport jest okrutny, łamie serce, a czasem wręcz już zupełnie zniechęca.Donna nie zamknie się teraz na tydzień lub dłużej w jakimś zacisznym miejscu i nie będzie dalej płakać i rozpamiętywać ten mecz, bo po prostu na to nie ma ani miejsca, ani czasu. Za chwilę rusza kolejny turniej i trzeba się jakoś zebrać w sobie, szczególnie, że już na początek rywalka bardzo trudna - świeżo upieczona mistrzyni Roland Garros. Ale to nie zmienia tego, że wiem, co teraz czuje i tak jak ją podłamują takie porażki, to ja mam wtedy dość tego tenisa, w którym przegrane w jak naprawdę mało którym sporcie naprawdę bolą i to bolą bardzo.Na pocieszenie tylko powiem, że dobrze, że po drodze nie miała niewykorzystanej piłki meczowej, bo wtedy byłoby jeszcze bardziej żal.p.s. komukolwiek z Was chciało się to przeczytać, to przepraszam, że w takim rzewnym tonie i sposobie to wszystko napisałem, ale jednocześnie pozdrawiam i życzę udanego nadchodzącego tygodnia.A tak w ogóle ten turniej mógłby się w ogóle nie odbyć.

    Komentarze (1)

    PRZEJDŹ NA WP.PL