WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Materiały prasowe / Monster Energy Yamaha / Na zdjęciu: Valentino Rossi

40. urodziny Valentino Rossiego. MotoGP nie jest gotowe na koniec kariery legendy

Łukasz Kuczera
Łukasz Kuczera
Valentino Rossi obchodzi właśnie 40. urodziny i nadal pozostaje czynnym zawodnikiem. To ewenement w świecie MotoGP. Żywa legenda, bez której nikt nie wyobraża sobie wyścigów. On sam myślami jest daleko od kończenia kariery.

Dziewięć tytułów mistrzowskich i szereg rekordów na koncie. Valentino Rossi sam na początku XXI wieku wypromował swoją osobą MotoGP, stworzył z najwyższej klasy wyścigów produkt globalny, który obecnie może na równi konkurować z Formułą 1.

Problemy Andrei Iannone po operacji plastycznej. Czytaj więcej! 

To Rossi jako pierwszy zwracał uwagę na takie kwestie jak odpowiednia promocja, marketing. Stworzył nawet firmę, która zaczęła projektować i tworzyć gadżety związane z wyścigami. Na koszulkach począwszy, a na kubkach i etui do smartfonów skończywszy. Jego przedsiębiorstwo rozrosło się tak bardzo, że z usług VR46 zaczęli korzystać też jego rywale z toru.

Czasu jednak się nie oszuka. Rossi właśnie świętuje 40. urodziny i coraz głośniej pojawia się pytanie o krajobraz MotoGP po Włochu. Dziś młode pokolenie znalazło idola w postaci Marca Marqueza, ale jednak na trybunach w trakcie wyścigów oglądamy morze żółtych flag i koszulek, nawiązujących do Rossiego.

ZOBACZ WIDEO: Wybuch pożaru zszokował Małysza i Martona. "Krzyczałem do Adama, żeby uciekał"

Drugie życie Rossiego

Rossi zdobywał w swojej karierze tytuły mistrzowskie z Hondą i Yamahą. Z tym pierwszym producentem rozstał się w nie najlepszych relacjach, dlatego postanowił szukać szczęścia gdzie indziej. W Yamasze też miał gorsze chwile, gdy nie potrafił się pogodzić z tym, że zespół stawia na młodość i we własnych szeregach wyrósł mu rywal w postaci Jorge Lorenzo. To doprowadziło do transferu i podpisania kontraktu z Ducati.

Dwuletni okres startów w ekipie z Bolonii (2011-2012) jest najgorszym w karierze Rossiego. Bez szans na zwycięstwa, na stałe wypadł z czołówki. Do tego doszła osobista tragedia w postaci śmierci Marco Simoncellego, bliskiego przyjaciela Rossiego. Niektórzy twierdzili, że Rossi się kończy. Inni zwracali uwagę na to, że motocykl Ducati nie jest konkurencyjny.

Ferrari chce odzyskać radość. Czytaj więcej! 

Pomocną dłoń w kierunku Włocha wyciągnęła Yamaha, która zaoferowała mu kontrakt na sezon 2013. Japończycy zakładali, że to będzie pożegnanie "Doctora" z MotoGP, a tymczasem on odżył. Był w stanie znów wygrać wyścig, bił się o czołowe lokaty. Pokazał, że najlepiej mu w domu zwanym Yamahą. Od tego czasu kilkukrotnie zostawał wicemistrzem świata, do swojej kolekcji dopisał kolejne zwycięstwa w Grand Prix. Do pełni szczęścia brakuje jedynie dziesiątego tytułu.

Obsesja Rossiego

40-latek ma na swoim koncie dziewięć tytułów mistrzowskich. I od dawna marzy o zamknięciu cyklu, o zdobyciu dziesiątego czempionatu. Tym bardziej, że po raz ostatni mistrzem świata był w roku 2009. Dekadę temu. Rossi już nie ma wątpliwości, że nie dogoni swojego wielkiego rodaka Giacomo Agostiniego, który ma na swoim koncie czternaście tytułów. Zresztą, 76-latek startował w innych czasach, gdy można było łączyć występy w różnych kategoriach.

Najbliżej sukcesu Rossi był w roku 2015, gdy Yamaha wykorzystała słabszy okres Hondy. Wewnętrzna walka z Lorenzo ponownie doprowadziła do zgrzytów w Yamasze. Przy okazji doszło też do otwartego konfliktu z Marquezem, który pomagał rodakowi w walce o tytuł. Wygrał Hiszpan, ale wydarzenia z tamtego sezonu sprawiły, że Lorenzo miał dość.

Piątkowe treningi nie zostaną usunięte z F1. Czytaj więcej! 

Zwłaszcza, gdy na początku kolejnego sezonu Yamaha jako pierwsza podpisała nowy kontrakt z Rossim. Mistrz świata poczuł się urażony i nieco później Lorenzo ogłosił odejście do Ducati. Powtórzyła się historia sprzed lat. Tyle, że z innym zakończeniem.

Rossi swoimi występami pokazuje, że mimo 40 lat na karku, nadal ma wszystko, by wygrywać i konkurować z dużo młodszymi od siebie zawodnikami. Jednak w ostatnich miesiącach nie pomagała mu w tym Yamaha, która przespała okres zmian regulaminowych. Przygotowany przez nią silnik i elektryka nie dawały szans na wygrane. Rok 2018 był pierwszym od dawna, kiedy to Włoch nie był w stanie wygrać wyścigu.

Czy MotoGP jest gotowe na koniec kariery Rossiego?

Od kilku sezonów mówi się o tym, że Rossi podpisuje "ostatni" kontrakt. Gdy przegrał walkę o tytuł w roku 2015, parafował nową umowę i eksperci wieszczyli, że po sezonie 2018 legenda odejdzie z wyścigów. Tym bardziej, że kusić go mają występy w WRC czy Rajdzie Dakar. On jednak postanowił pozostać w grze. Nowy kontrakt ważny jest do końca 2020 roku.

Co potem? Rossi nie mówi tak, nie mówi nie. Zwraca uwagę, że w tym wieku rok czy dwa różnicy nie mają już większego wpływu na kondycję. Jeśli będzie w stanie walczyć o zwycięstwa, może znów przedłużyć swoją przygodę z MotoGP. Zrobić coś, o czym marzą wszyscy jego kibice.

Lance Stroll odgryzł się Williamsowi. Czytaj więcej! 

Rossi ma też plan awaryjny. Od lat rozwija swoją akademię talentów, która z powodzeniem promuje kolejnych młodych zawodników i rywalizuje w niższych seriach Moto2 i Moto3. Dość powiedzieć, że w królowej klasie z Rossim rywalizują jego uczniowie - Franco Morbidelli oraz Francesco Bagnaia. Obaj z tytułami mistrzowskimi w Moto2. Ekipa Sky VR46 Racing Team ma obiecane miejsce w MotoGP w roku 2021, jeśli tylko Rossi zdecyduje się zakończyć karierę.

Czy to jednak nastąpi? - On może się ścigać do 46-tki (ulubiony numer Rossiego - dop. aut.). Wygląda tak jakby dla niego czas się zatrzymał. Jest w najlepszej formie. Tak jak przed dziesięcioma laty. Adrenalina związana z jazdą na motocyklu pozwala mu być przed innymi, ma z tego mnóstwo satysfakcji - mówił ostatnio Graziano Rossi, ojciec zawodnika, w rozmowie z "Corriere della Sera".

Czy Valentino Rossi zdobędzie upragniony dziesiąty tytuł?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (0):

    PRZEJDŹ NA WP.PL