WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Tomasz Jocz / Na zdjęciu: Grigorij Łaguta

Dwa lata i wystarczy. Grigorij Łaguta wraca do ligi po zawieszeniu za doping. Uratuje Motor przed spadkiem

Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
Już w tę niedzielę wielki powrót w PGE Ekstralidze. Grigorij Łaguta, zawieszony od czerwca 2017 za stosowanie meldonium, pojedzie dla Motoru w domowym meczu z Get Well. Beniaminek zaciera ręce, bo po czterech porażkach potrzebuje wygranej, by odżyć.

- Kolega mi mówił, że na treningach Łaguta zapiep*** - mówi nam Krzysztof Cugowski, wielki kibic Speed Car Motoru Lublin, a menedżer drużyny Jacek Ziółkowski dodaje: - Jest w takiej formie, że w co najmniej trzech z czterech przegranych przez nas dotąd spotkań mógł przeważyć szalę na naszą korzyść. Nie ukrywam, że kamień spadł mi z serca.

Grigorij Łaguta jest głodny jazdy. W końcu od czerwca 2017 roku (od meczu ROW-u z Włókniarzem, w którym wpadł) jest zawieszony za doping, a konkretnie za stosowanie meldonium. Początkowo dostał karę 2 lat, ale potem zmniejszono ją do 21 miesięcy. W marcu Łaguta mógł już jeździć (kilka różnych startów ma już na koncie), ale nie mógł podpisać kontraktu w Polsce. Z Motorem dogadał się w styczniu, ale umowę mógł parafować dopiero w majowym okienku. Tak też zrobił.

Czytaj także: Lindgren nie czuł się tygrysem, dlatego pojechał słabo w meczu z Unią

Michał Rynkowski, dyrektor POLADA (polskiej antydopinówki), dwa lata temu podkreślał, że Łaguta brał twardy doping. Dziś przyznaje, że dobrze się stało, iż ostatecznie skończyło się na krótszej wersji kary. Za doping można dostać nawet 4 lata. - W toku postępowania nie stwierdziliśmy, że doping był celowy, a przepisy jasno określają, że to oznacza dwa lata - wyjaśnia Rynkowski, dodając, że trudno dociec jak dalece meldonium może pomóc żużlowcowi. - To, co pomaga w jednej dyscyplinie, niekoniecznie działa w drugiej.

ZOBACZ WIDEO Artiom Łaguta: Grisza jest twardy, ale to nie oznacza, że będzie lepszy

W przypadku żużlowców poprawa ogólnej wydolności nie ma jakiegoś wielkiego znaczenia. Ważniejsza jest koncentracja, złamanie bariery strachu, względnie duża odporność na krótkotrwały wysiłek. To w tych elementach zawodnik szuka rezerw. - Nie zmienia to faktu, że kara musi być. Brak świadomości, że ma się do czynienia ze środkiem zabronionym, nikogo nie zwalnia z odpowiedzialności - komentuje Rynkowski, przyznając, że z uwagą śledził wszystko, co działo się z Łagutą w okresie zawieszenia. Podobnie jak znacząca część opinii publicznej był on zaskoczony, że zawodnik ostatecznie wylądował w Motorze.

Łagutę po wpadce wziął w obronę prezes PGG ROW-u RybnikKrzysztof Mrozek. Położył on na szali cały swój autorytet, by przekonać POLADA do niewinności zawodnika. Ten po wygaśnięciu kary miał dalej jeździć w Rybniku, taką obietnicę złożył. Zresztą jeszcze pod koniec 2018 roku można było zobaczyć film z Grigorijem nagrany dla klubowej telewizji ROW-u, gdzie nie pozostawia on złudzeń co do swojej przyszłości.

Zabrakło jednak finansowego porozumienia, bo prezes Mrozek chciał, by Łaguta odpracował karę, jeżdżąc za mniejsze pieniądze. Rosjanin liczył jednak na kontrakt grubo powyżej miliona złotych, czyli taki jak zwykle. Za chwilę związał się z Motorem, a w Rybniku odbyła się słynna już konferencja, gdzie władze klubu nie przebierały w słowach. Adwokat Jerzy Synowiec wysłał nawet zawiadomienie do prokuratury, bo jego zdaniem prezes Mrozek w kilku momentach przesadził z epitetami. Z czasem sprawa rozeszła się jednak po kościach.

W Motorze można usłyszeć, że w przypadku Łaguty mieli wiele szczęścia. Działacze tego klubu upierają się, że nie przekupywali zawodnika, nie podbijali stawki. Gdy się do niego zgłosili, to już było wiadomo, że ten nie pojedzie w ROW-ie, bo rozmowy zostały zerwane. Reasumując, w Motorze upierają się, że odezwali się w odpowiednim momencie.

Czytaj także: Szok po Grand Prix. Ryszard Kowalski poza podium klasyfikacji konstruktorów

Jakby nie było, dziś kulisy negocjacji nikogo nie obchodzą. ROW walczy o awans i jak dotąd robi to skutecznie. Jest liderem tabeli Nice 1. LŻ. Motor natomiast już nie może się doczekać pierwszego meczu z Łagutą. - W niedzielę mamy Get Well u siebie, a już wcześniej powiedziałem, że na żadne straty w domu pozwolić sobie nie możemy. Dlatego Łaguta wskakuje do zespołu w odpowiednim momencie. Na treningach wygląda świetnie, wiele sobie po jego występach obiecujemy - kwituje Ziółkowski.

Jak Motor wygra z Get Well, to będzie miał 4 punkty, a Toruń zostanie bez zdobyczy. Jest to o tyle ważne, że w Lublinie właśnie w Get Well upatrują przeciwnika do walki o utrzymanie. Inna sprawa, że wielu ekspertów prognozuje, że Motor z Łagutą może nawet powalczyć o uniknięcie baraży.

Co osiągnie Motor z Łagutą?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (42):

    Pokaż więcej komentarzy (39)
    PRZEJDŹ NA WP.PL