Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Sebastian Maciejko / Na zdjęciu: Mirosław Jabłoński

Żużel. Nice 1. LŻ. Derby w pigułce. Start szybki na asfalcie. Ostrovia potraciła punkty na dystansie

Maciej Kmiecik
Maciej Kmiecik
Pierwsze w tym sezonie derby Wielkopolski w Nice 1. LŻ padły łupem Car Gwarant Startu Gniezno, który pokonał Arged Malesa TŻ Ostrovię 49:40. Na twardym niczym skała torze zdecydowanie lepiej czuli się gospodarzy. Sprawa awansu jest nadal otwarta.

KOMENTARZ. Drużyna z Gniezna dwa razy w rundzie zasadniczej dostała pstryczka w nos od ostrowian i wreszcie się zrewanżowała. Czy w pełni, to się okaże w najbliższą niedzielę. Zaliczka 9 punktów z własnego toru jest dosyć spora. W Ostrowie nikt nie ma złudzeń, Start już tak wysoko jak na inaugurację sezonu nie przegra. Przypomnijmy, że wówczas było aż 56:34 dla Arged Malesa TŻ Otrovia. - To był początek sezonu. Teraz mamy jego koniec. Zupełnie inna historia. Uważam, że strata jest spora i wcale nie będzie łatwo ją odrobić - powiedział Mariusz Staszewski, trener beniaminka. Dla obu klubów z Wielkopolski derby są rewelacyjne pod względem marketingowym. Stadion w Gnieźnie wypełnił się kibicami po brzegi, a ogromną grupę stanowili fani przyjezdnych. W rewanżu pewnie będzie podobnie, tym bardziej, że wynik jest sprawą otwartą, a każdy punkt będzie na wagę awansu do wielkiego finału.

BOHATER. Cały zespół gnieźnieński pojechał bardzo równo i wygrała drużyna, a nie indywidualności. Na wyróżnienie z pewnością zasługuje Oliver Berntzon. Szwed wrócił po kontuzji i spisał się wybornie, zważywszy na fakt, że nie zawsze błyszczał na swoim domowym torze. Zdobył 10 punktów i 1 bonus. - Jestem bardzo zadowolony ze swojej postawy, tym bardziej, że nie miałem w tym meczu dobrych startów. Większość punktów musiałem wyszarpać na dystansie - mówił filigranowy Szwed. Po drugiej stronie barykady na bohatera wyrósł nieoczekiwanie Sam Masters. Australijczyk nie lubi twardych torów, a paradoksalnie w Gnieźnie na betonie odjechał dwa najlepsze mecze w sezonie.

KONTROWERSJA. Do miana kontrowersji urosło polewanie toru w Gnieźnie. Kurzyło się niemiłosiernie. Tor był twardy jak skała, a na dodatek trudno było oprzeć się wrażeniu, że polewaczka leje wodę wszędzie tylko nie na tor. Rosiła murawę, trybuny, ale na tor wody lano z umiarem. Do tego stopnia, że dopiero po interwencji komisarza po czwartym wyścigu, polewaczka musiała wrócić na tor i poprawić pierwotne roszenie. - Wydawało nam się, że nie można zrobić twardszego toru niż ostatnio, a jednak można - mówili po meczu zarówno trener jak i zawodnicy ostrowskiej drużyny

ZOBACZ WIDEO Paniom jest ciężko w męskim świecie. Z Klaudii Szmaj zrobiono maskotkę

AKCJA MECZU. Było ich kilka. Mijanek na trasie kibice obejrzeli całe mnóstwo. Z reguły na dystansie wyprzedzali gospodarze. Szczególnie spektakularne akcje były na samej kresce. W wyścigu 13 Oskar Fajfer na pierwszym okrążeniu jednym atakiem wyprzedził prowadzącą na 5:1 parę gości: Sam Masters - Grzegorz Walasek. W tym samym wyścigu do ostatnich metrów walczył Oliver Berntzon, który na kresce ustrzelił najbardziej doświadczonego żużlowca Arged Malesa TŻ Ostrovia. Beniaminek prowadził 5:1, a skończył 2:4. W kontekście rewanżu i walki o finał każda taka akcja może mieć znaczenie.

CYTAT. - Jak jest tor bardzo przyczepny tor, jest niebezpiecznie. Tak samo jest, jak przygotuje się ekstremalnie suchy i twardy tor - powiedział Grzegorz Walasek w kontekście gnieźnieńskiej nawierzchni. Doświadczony żużlowiec podkreślał, że jak ma się źle dopasowany motocykl na taką nawierzchnię, to jazda jest wręcz niebezpieczna. - Jeśli nie ma się idealnie spasowanego motocykla, ciężko się na takim torze ścigać - dodał Walasek. Zawodnicy jeździli wykontrowanymi motocyklami. W jednym z wyścigów na tylne koło Walaska nadział się Marcin Kościelski, który zaliczył groźnie wyglądający wypadek. Gorsze konsekwencje spotkały Damian Stalkowski, który po upadku w wyścigu 12 nabawił się kontuzji. Więcej o tym TUTAJ.


LICZBA. 41 - o tylu punktach w Ostrowie marzą żużlowcy Car Gwarant Startu Gniezno. -Z takim celem pojedziemy na rewanż do Ostrowa - mówi Rafael Wojciechowski, menedżer gnieźnian. Z kolei ostrowianom przez najbliższy tydzień śnić się będzie liczba 50. Której drużynie braknie punktu czy dwóch do wymarzonego finału, przekonamy się w niedzielę, 25 sierpnia w Ostrowie.

Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

Czy Car Gwarant Start Gniezno obroni w Ostrowie zaliczkę z pierwszego meczu półfinałowego?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (10):

Wszystkie komentarze (10)

Komentarze (10)

PRZEJDŹ NA WP.PL