Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Arkadiusz Potoniec z lewej Obok Michał CurzytekWP SportoweFakty / Marcin Inglot / Arkadiusz Potoniec z lewej. Obok Michał Curzytek.

Żużel. Transfery. Wielka kasa za braci Curzytków. Warto ją wydać, ale ROW-u nie zbawią

Jakub Czosnyka
Jakub Czosnyka
Apator Toruń i PGG ROW Rybnik chcieliby mieć u siebie Michała i Bartosza Curzytków. W obu drużynach formacje juniorskie kuleją, więc utalentowany duet byłby świetną opcją. - To dobra inwestycja, ale na przyszłość - mówi nam Mateusz Kędzierski.

Wciąż nie jest znana przyszłość braci Curzytków. Wydawało się w pewnym momencie, że ich przejście do Apatora Toruń jest pewne, jednak ostatecznie nie doszło do podpisania umowy. W międzyczasie do gry włączył się jeszcze PGG ROW Rybnik, który ma potężny problem z formacją juniorską. Formalnie bracia Michał i Bartosz mają ważne umowy z ZKS Stalą Rzeszów. Klub, który chciałby po nich sięgnąć musi dogadać się nie tylko z zawodnikami, ale również zapłacić za taki transfer. Mówi się o kwocie 120 tys. złotych.

- W sezonie 2020 nie byliby zbawieniem dla PGG ROW-u Rybnik, ale danie im szansy i zainwestowanie w nich może okazać się niezwykle korzystne dla klubu w przyszłości. Jak najbardziej byłaby to inwestycja długoterminowa. Przede wszystkim przyszły pracodawca tych młodych zawodników powinien pomóc im w stworzeniu profesjonalnych teamów, bo z tym jest największy kłopot - tłumaczy nam Mateusz Kędzierski, dziennikarz Canal+, doskonale orientujący się w realiach rzeszowskiego żużla.

- Z moich informacji wynika, że priorytetem dla chłopaków jest nawiązanie współpracy z dobrym, najlepiej uznanym w środowisku mechanikiem (mechanikami) i stworzenie teamów z prawdziwego zdarzenia. Do tej pory nie było idealnie. Zamiast worka z pieniędzmi, bracia potrzebują teraz osoby, która wzięłaby ich pod swoje skrzydła, jeździła na zawody, podpowiadała przy sprzęcie i dobierała ustawienia. Jestem przekonany, że przy pomocy takiego mentora-mechanika, ich wyniki poszłyby w górę - dodaje.

ZOBACZ WIDEO Żużel. Bartosz Zmarzlik o sukcesie, drodze do złota i marzeniach, które się spełniają

Sęk w tym, że choć potencjał w braciach jest spory (szczególnie w Michale), to zawodnicy znajdują się na początku swojej kariery. Talent to nie wszystko. Brakuje im wiedzy i zaplecza sprzętowego. A to czynniki niezbędne do dalszego rozwoju. W sezonie 2019 Michał startował w Power Duck Iveston PSŻ-ie Poznań. Jego średnia na kolana nie rzuca, bo wyniosła zaledwie 1,255 pkt./bieg.

- Z tego co wiem, w zeszłym sezonie u tych chłopaków pod tym względem sprzętowym nie było za dobrze. Stąd być może niezbyt wysoka średnia Michała. A jeżeli chciałbym zakontraktować takich zawodników jak bracia Curzytkowie, to na pewno wykonałbym telefon do trenera kadry juniorów Rafała Dobruckiego. On na co dzień współpracuje z młodzieżą i doskonale wie na co kogo stać. To zresztą świetny fachowiec, który ma rękę do młodych Polaków. W każdym razie tutaj potrzeba fachowej oceny. Jeśli byłaby pozytywna, to myślę, że warto pokusić się o transfer. Na rynku jest duża posucha, a tacy juniorzy mogą być skarbem klubu na lata - komentuje Wojciech Dankiewicz.

Żużel. Który klub królem transferowej giełdy? Ekspert twierdzi, że wielkich bomb nie było. CZYTAJ WIĘCEJ!

Z perspektywy PGG ROW-u kontraktowanie tej dwójki z myślą o wynikach tu i teraz byłoby strategią mocno ryzykowną. Presja i poziom rywalizacji w PGE Ekstralidze mogłyby być zabójcze. Teoretycznie lepszą opcją wydaje się transfer do Torunia, gdzie trenerem jest dobrze im znany z Poznania Tomasz Bajerski.

- Gdybym jednak miał im doradzić wybór klubu między rzeszowskim, toruńskim i rybnickim, na ich miejscu postawiłbym na pierwszą ligę i kontynuował współpracę z trenerem Tomaszem Bajerskim. Przeskok nie byłby tak duży. Jeżeli Apator nie wchodziłby w grę, to zaryzykowałbym i porozumiał się z ROW-em. Trzymam kciuki za Rzeszowskie Towarzystwo Żużlowe, ale nadal jest wiele niewiadomych związanych z tym nowym podmiotem - analizuje Kędzierski.

Na rozwiązanie zagadki przynależności klubowej braci przyjdzie nam najpewniej chwilę poczekać. Z obozu zawodników dochodzą jednak sygnały, że to nie kasa będzie w tym wszystkim najważniejsza.

- Rodzicom zawodników nie zależy tak bardzo na wielkich kwotach w ramach transferu, bo przecież już dawno by się z kimś dogadali. Oni chcą, by ich synów wsparli rzetelni ludzie. Wiem, że ze względu na pewien zapis w kontrakcie, drogi rodziny Curzytków i Apatora Toruń się rozeszły. Wciąż wszystko jest możliwe i są szanse, że bracia ostatecznie trafią na wypożyczenie do pierwszoligowca. Trener Tomasz Bajerski nadal bardzo chce ich w swojej drużynie. Ruch jest teraz po stronie rodziców zawodników. Dodam jeszcze, że w przypadku działaczy toruńskiego klubu, problemem nie był ekwiwalent w wysokości 120 tys. złotych za obu zawodników. Państwo Termińscy porozumieli się w tej sprawie ze spółką ZKS Stal Rzeszów, która wyszkoliła chłopaków - podsumowuje dziennikarz Canal+.

CZYTAJ TAKŻE: Żużel. Michał Świącik: Drabik chciał przyjść do Włókniarza, ale zmienił zdanie. Teraz życzę mu jak najlepiej (wywiad)

Który klub będzie najlepszy dla rozwoju braci Curzytków?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (40):

Wszystkie komentarze (40)

Komentarze (40)

×
    Wszystkie komentarze (40)
    PRZEJDŹ NA WP.PL